Nowy numer 48/2022 Archiwum

Katolik Belloc

Hilaire Belloc jest postacią nieznaną, którą koniecznie trzeba odkryć! Kochał namiętnie życie i równie silnie Kościół katolicki. Historyk, orator, poeta, autor 153 książek. Przewidywał, że Zachód bez wiary upadnie. Raczej się nie mylił.

Tandem „Chesterbelloc”

Działalność polityczna przyniosła mu rozczarowanie. Żył więc głównie z pisania. Podejmował tysiące tematów. Kiedy pytano go, dlaczego pisze tak dużo, odpowiadał: „bo moje dzieci domagają się pereł i kawioru”. Zaliczono go do wielkiej czwórki pisarzy edwardiańskich, obok H.G. Wellsa, G.B. Shawa i G.K. Chestertona. Z Chestertonem połączyły Belloca duchowe pokrewieństwo i głęboka przyjaźń. G.B. Shaw ukuł nieco złośliwy termin na ten katolicki tandem: „Chesterbelloc”. Belloc uważał, że „pierwszym zadaniem pisarza jest ustalić kanon”, czyli określić, jakie dzieła uznaje się za wzór prozy czy poezji. Deklarował, że dla niego samego wzorem jasnego i zwięzłego stylu jest XIX-wieczny wierszyk dziecięcej poezji, klasy literatury angielskiej „Mary miała owieczkę”. Faktem jest, że bodaj najbardziej dziś znaną książką Belloca są „Opowieści ku przestrodze dla dzieci”, zbiór wierszy z morałem, niekoniecznie tylko dla dzieci, np. „Henryk Król, który miał zwyczaj żucia sznurka i skonał w okropnej agonii”, „Rebeka, która trzaskała dla zabawy drzwiami i skończyła bardzo kiepsko” czy „Matylda” – historia dziewczyny, która umarła z powodu swoich kłamstw. Belloc tworzył też poważniejszą poezję, religijną i romantyczną. Na YouTubie wygrzebałem nawet radiowe nagranie 4 pieśni, śpiewanych przez samego autora w 1932 roku. Jest tam również „Ballade to Our Lady of Czestochowa”, z powracającym refrenem: „To wiara, którą otrzymałem, i której się trzymam. I to jest wiara, w której chcę umrzeć”.

To owoc wizyty Belloca w Polsce. Najsłynniejsza podróżnicza powieść to „Ścieżka do Rzymu” (1902), relacja z pieszej ślubowanej pielgrzymki z centralnej Francji przez Alpy do Rzymu. Autor daje w niej wyraz swojego zamiłowania do kultury Europy zbudowanej na tradycji rzymsko-greckiej przetworzonej przez chrześcijaństwo. W dziele „Niewolnicze Państwo” (1912) przedstawia z kolei swoje poglądy społeczne. Inspirował się postacią kard. Henry’ego Edwarda Manniga, który był negocjatorem podczas wielkiego strajku w londyńskich dokach w 1889 roku. 19-letni wówczas pisarz był pod wielkim wrażeniem postawy i poglądów kardynała. Inspirował się także pierwszą encykliką społeczną Kościoła „Rerum novarum” Leona XIII z 1891 roku. Tandem „Chesterbelloc” rozwinął tzw. dystrybucjonizm. Ta doktryna odrzucała zarówno dziki kapitalizm, z jego potężnymi monopolami, jak i socjalizm, z jego wszechwładzą państwa, jako ustroje w równym stopniu krępujące indywidualizm i ograniczające własność. Postulowali upowszechnianie drobnej własności w przemyśle, handlu i rolnictwie. Uważali, że własność indywidualna jest podstawą wolności jednostki i zdrowego społeczeństwa opartego na rodzinie, która nie powinna być gnębiona ani przez wielki biznes, ani przez wielki rząd. Jeśli pomyślimy o współczesnym kryzysie, wywołanym m.in. przez wielkie koncerny i wszechwładne państwa lub Unię Europejską, widzimy, że diagnozy Belloca o „państwie niewolniczym” są wciąż aktualne. Belloc był także autorem mnóstwa biografii historycznych postaci. Nie był akademickim historykiem, nie dbał specjalnie o warsztat naukowy. Szukał raczej wglądu w ducha, w osobowość portretowanych osób. Atakował to, co nazywał oficjalną wersją historii (zwłaszcza angielskiej). Wydobywał na światło dzienne fakty, pomijane z powodu niechęci historyków do chrześcijaństwa, a zwłaszcza katolicyzmu. Był to swoisty apostolat historii.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy