Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Urzędnik ma się dobrze

Samorządy zatrudniają urzędników od razu na najwyższych stanowiskach. W niektórych urzędach nawet 90 proc. pracowników to inspektorzy - stwierdza "Dziennik Gazeta Prawna".

Jak podkreśla "DGP", jest to spowodowane złą organizacją urzędów i zatrudnianiem osób z polecenia szefostwa. W dodatku zgodnie z przepisami, bo wystarczy wskazać, że za przyjęciem przemawiają szczególne potrzeby urzędu.

Jednak zatrudnieni jako inspektorzy mogą zapomnieć o rozwoju zawodowym. Bowiem muszą się liczyć z tym, że praktycznie do końca kariery będą pracować na tym stawisku.

Eksperci przyznają, że brak ścieżki awansu w samorządach to poważny problem. "Urzędnicy nie wspinają się po szczeblach drabiny kariery. Rozwój zawodowy w ich przypadku to często fikcja" - mówi dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego UJ.

Jak dodaje, nic dziwnego, że urzędnicy są sfrustrowani, jeśli zajmują to samo stanowisko przez 30, a nawet 40 lat.

A ścieżka kariery powinna być przejrzysta i zaczynać się od najniższych stanowisk. Ale jeśli przepisy tego nie wymagają, to samorządy rozdają te najwyższe już od pierwszego dnia pracy.

« 1 »

Zobacz także

  • Stanisław_Miłosz
    02.11.2012 23:58

    "Jak dodaje [dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego UJ], nic dziwnego, że urzędnicy są sfrustrowani, jeśli zajmują to samo stanowisko przez 30, a nawet 40 lat."

     

    Ale jeśli są (urzędnicy) młodzi i wykształceni to mają jeszcze sporo czasu na sfrustrowanie. Póki co są jeszcze możliwości awansu poziomego - wystarczy zmienić siatkę płac dostowując ją do nowych europejskich wyzwań związanych z modernizacją Polski i naturalny elektorat mimo tych drobnych codziennych bytowych trudności będzie trwał w poczuciu życiowego sukcesu. Tym bardziej, że perspektywa 30, a tym bardziej 40 lat, z samej natury wieku (znaczy - bycia młodym) jest tak abstrakcyjna, że nim się w tym zagrożeniu połapią, będa już w wieku emeryralnym. A wtedy, to już po ptakach - tylko zapisać się w kolejkę na refundowaną przez NFZ eutanazję.

     

    Zatem - nie jest tak tragicznie jak twierdzi dr Płażek. A poza tym, po co ich niepotrzebnie straszyć wszczepiąjąc im poznawczy dysonans - jak się nie wie o zagrożeniu to przecież jakoś tak lżej na duszy, nieprawdaż?

     

    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama