Nowy numer 27/2022 Archiwum

Kto odpowie za zatrzymanie samotnej matki?

Dwa ministerstwa - spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości - zapowiedziały kontrolę w sprawie kobiety z Opola, której zatrzymanie spowodowało, że jej dzieci trafiły do pogotowia opiekuńczego. MSW zapowiada, że wstępne ustalenia mogą być znane w sobotę.

Opolanka została zatrzymana w ubiegły wtorek za to, że nie zapłaciła ponad 2 tys. zł zaległej wobec Urzędu Kontroli Skarbowej grzywny. Policjanci stawili się u niej - według policji - po godz. 21 z zarządzeniem opolskiego Sądu Rejonowego o wykonaniu kary zastępczej - 25 dni pozbawienia wolności. Dzieci zabrali do pogotowia opiekuńczego.

Przedstawiciel biura prasowego opolskiej policji Jarosław Dryszcz powiedział, że następnego dnia policjanci skontaktowali się z opolskim sądem rejonowym, by powiadomić o sytuacji rodzinnej zatrzymanej. "Tego dnia okazało się też, że ktoś zapłacił wymagane pieniądze i zatrzymana opuściła izbę zatrzymań" - dodał Dryszcz.

"Jeżeli dobro dzieci było naruszone, to należy wyciągnąć konsekwencje i wnioski na przyszłość, żeby do takich sytuacji nie dochodziło" - powiedział w piątek szef MSW Jacek Cichocki.

Cichocki i minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zdecydowali w piątek, że MSW i Ministerstwo Sprawiedliwości przeprowadzi wspólną kontrolę w Opolu. Według rzeczniczki resortu Małgorzaty Woźniak ma ona dotyczyć działań policji i sądów.

W piątek po południu Woźniak poinformowała, że wstępne wyniki kontroli mogą być znane w sobotę. "Chcielibyśmy, aby wstępne wyniki kontroli zostały przedstawione ministrowi jutro w ciągu dnia" - dodała rzeczniczka MSW. "Zależy nam na jak najszybszym wyjaśnieniu sprawy" - podkreśliła.

Woźniak poinformowała też, że Cichocki polecił, by zespół prowadzący kontrolę z ramienia MSW, na bieżąco go informował. Szef MSW rozmawiał też w piątek z rzecznikiem praw dziecka Markiem Michalakiem i zaproponował, by w pracach na miejscu uczestniczył przedstawiciel biura RPD.

"Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zwrócił się dzisiaj do prezesa Sądu Okręgowego w Opolu o podjęcie odpowiednich działań nadzorczych w zakresie sprawności i prawidłowości toku postępowania sądowego" - poinformowała z kolei po południu rzeczniczka MS Patrycja Loose. Kontrola ma zostać przeprowadzona w ramach wewnętrznego nadzoru. Prezes opolskiego sądu został zobowiązany do przedstawienia swoich ustaleń najpóźniej do środy.

"Prezes Sądu Okręgowego w Opolu wstępnie poinformował, że nie doszło do błędu ze strony sędziów" - powiedziała Loose. Zastrzegła jednak, że informacje z sądu będą weryfikowane przez sędziów-wizytatorów z ministerstwa i dopiero na tej podstawie będzie można ocenić sprawę.

Cichocki powiedział dziennikarzom, że w ramach kontroli sprawdzane będzie m.in., czy decyzja o zamianie kary grzywny na areszt dla kobiety wychowującej dzieci była właściwa. "Każdy organ państwa, zarówno sąd i policja, musi wykazywać się szczególną wrażliwością wtedy, kiedy w grę wchodzi dobro dzieci" - zaznaczył minister.

"Inną rzeczą jest przestępca, który stanowi zagrożenie dla porządku publicznego, a kim innym jest dłużnik wobec Skarbu Państwa. I to jest ten powód naszego szybkiego działania" - powiedział Cichocki.

Komendant główny policji Marek Działoszyński podkreślił w rozmowie z PAP, że policjanci postąpili zgodnie z prawem. "Oni nie mają prawa polemizować z nakazem sądowym. Być może w tej sytuacji brak kontaktu z sądem, utrudnił takie bardziej ludzkie, empatyczne potraktowanie tej sytuacji" - powiedział Działoszyński.

"Będziemy się zastanawiać nad tym, czy można było postąpić w jakiś inny sposób, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że policjanci nie mogli odstąpić od zatrzymania tej pani. Z tego co wiem, dano jej szansę, żeby spłaciła tę zaległość" - dodał szef KGP.

"Ta kontrola być może da także wytyczne do działania na styku wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, żeby w takich sytuacjach kierować się bardziej rozsądkiem, a nie tylko twardymi przepisami prawa" - podkreślił Działoszyński.

Rzecznik prasowy KGP Mariusz Sokołowski poinformował PAP, że funkcjonariusze byli na miejscu o godz. 21, ale kobiety nie było w mieszkaniu. "Z informacji, które uzyskali, wynikało, że jest na zakupach. Czekali do godz. 21.45, kiedy kobieta wróciła do domu. Razem z nią weszli do mieszkania, w którym były dzieci" - powiedział Sokołowski.

Jak dodał, do godz. 23 próbowano skontaktować się z bliskimi kobiety, którzy mogli zaopiekować się jej dziećmi. "Do godz. 23 kobieta wykonała ok. 30 telefonów. Do tego momentu nie było żadnej osoby, która mogłaby się dziećmi zająć. Nie mieliśmy także kontaktu z sędzią i dlatego ok. godz. 23 zadecydowano o przewiezieniu dzieci do jednej z rodzin w Opolu, która pełni w takich sytuacjach rolę pogotowia opiekuńczego" - powiedział Sokołowski.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze