Nowy numer 41/2019 Archiwum

Kompromis ważniejszy niż dzieci

O kompromisie w sprawie aborcji, polityce prorodzinnej kraju oraz trudnościach w smoleńskim śledztwie z prezydentem Bronisławem Komorowskim rozmawiają Andrzej Grajewski i Agata Puścikowska.

Andrzej Grajewski, Agata Puścikowska: – Panie Prezydencie, w wywiadzie, którego udzielił Pan „Gościowi Niedzielnemu” rok temu, padły słowa: „Żaden polityk i żaden prezydent nie może być władcą czy właścicielem sumienia obywateli”. A czy polityk może być władcą sumienia innych polityków? Mamy na myśli naciski polityczne na tych posłów PO, którzy głosowali za ustawą zakazującą aborcji eugenicznej.

Bronisław Komorowski: – Nawiązałem wówczas do słów polskiego władcy, Zygmunta Augusta, który zapowiadał rodakom: „nie będę królem waszych sumień”. Trwała wtedy wojna religijna w całej niemal Europie. A Polska, również dzięki postawie władcy, była ostoją wolności i tolerancji. Szanowała odmienność poglądów obywateli, przyznawała im prawo wyboru wiary. Obecnie, w XXI w., mamy demokrację i dzięki niej każdy obywatel ma prawo wypowiadania własnych poglądów, myśli. Oby w atmosferze szacunku, tak by nie ranić wrażliwości drugiej strony. Jednocześnie te same zasady demokracji pozwalają wybrać taką czy inną partię. A partie polityczne to instytucje skupiające konkretnych ludzi wokół konkretnego, politycznego celu i programu. Rządzą się innymi prawami niż np. Kościoły czy społeczności lokalne. Partie to nie wspólnota ogólnonarodowa, która musi objąć wszystkich. Partię i jej program wybiera się świadomie i ze wszystkimi konsekwencjami. Trzeba odwoływać się do wolności sumień, ale konsekwentnie pamiętając, że są to różne sumienia.

Platforma podkreślała jednak, że w sprawach światopoglądowych nie będzie naciskać na swoich członków, nie wprowadzi dyscypliny w głosowaniach...

– Nie jestem już członkiem żadnej partii, ale z tego, co wiem, nie było dyscypliny. Choć zdarza się, że i w takich sprawach światopoglądowych inne partie dyscyplinę wprowadzają. Jeśli chodzi o samo głosowanie, problemem nie jest wyciąganie konsekwencji wobec członków partii, lecz coś zupełnie innego. Trzeba się zastanowić, jakie mogą być skutki podjęcia konkretnej decyzji politycznej przez partie i ich kluby parlamentarne, i to nie tylko dzisiaj, ale i w przyszłości. W moim przekonaniu skutkami głosowania, o którym mówimy, może być naruszenie politycznego kompromisu, naruszenie równowagi, którą z takim trudem udało się stworzyć i wiele lat utrzymać. A przecież padły potem jednoznaczne stwierdzenia i wiemy, że są środowiska polityczne, ludzie, których interesuje rozpętanie wojny światopoglądowej. Pan Janusz Palikot na lewicy i np. pan Terlikowski na prawicy mówią podobnym językiem wojny światopoglądowej. Ich wspólnym mianownikiem jest kwestionowanie dzisiaj obowiązującej ustawy antyaborcyjnej.

Redaktor Terlikowski wypowiada się we własnym imieniu. A awanturę polityczną rozpoczął Palikot. Przyznam natomiast, że dziwi niepokój Pana Prezydenta w sprawie prac nad projektem SP. Ustawa zakazuje aborcji eugenicznej, tym samym poszerza zakres ochrony życia...

– Ale też narusza z trudem uzyskany kompromis, któremu na imię „najbardziej konserwatywna w Europie ustawa antyaborcyjna”. Zresztą chroni jedną kategorię dzieci, a innych nie. Z definicji więc przeciwnicy „złego” kompromisu również i ten projekt powinni zanegować. Nie robią tego z przyczyn politycznych. Zapytam zatem: czy warto naruszać jeden kompromis, kruchy i delikatny, wprowadzając drugi? Czy warto ryzykować naruszenie pokoju światopoglądowego? Proszę traktować serio poczynania Janusza Palikota. Za jego słowami idą konkretne działania... Obecnie, gdy obowiązuje kompromis antyaborcyjny, nie obowiązuje przecież nakaz aborcji eugenicznej! Każdy może w zgodzie z własnym sumieniem urodzić i wychować chore dziecko. Ludzie, którzy nigdy nie doświadczyli takiego dramatu, nie powinni poprzez prawo wymuszać na sumieniach innych matek postaw heroicznych. Mogą do tego zachęcać, ale nie zmuszać. To hipokryzja. Ja nie będę królem ludzkich sumień. Będę bronił istniejącego i obowiązującego prawa. Przypomnę, że za jego obroną opowiedziała się jednoznacznie także śp. pani prezydentowa Kaczyńska. Ja to zdanie szanuję i podzielam. Mam nadzieję, że zwolennicy zmiany ustawy też wezmą to pod uwagę.

Wracając do głosowania i późniejszych wydarzeń: premier Tusk zbeształ tych posłów, którzy zagłosowali za projektem Solidarnej Polski. Nie zbeształ tych, którzy opowiedzieli się za projektem Ruchu Palikota. Gdzie tu dbałość o kompromis?

– O ile wiem, projekt Ruchu Palikota liberalizujący ustawę odrzucono właśnie głosami PO. Ci, którzy chcą zmieniać obowiązującą ustawę, biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za sytuację obecną, ale i za to, co w przyszłości może się ze zmienioną ustawą zdarzyć. Wahadło, które dziś przechyli się w stronę zaostrzenia ustawy, za kilka lat odbije w stronę niczym nieograniczonego prawa do aborcji. Niszcząc obowiązujący kompromis w imię doraźnego sukcesu politycznego, daje się niezwykle silne argumenty światopoglądowym przeciwnikom.

Gdyby projekt SP został przez Parlament przyjęty, podpisałby Pan ustawę?

– Będę bronił obowiązującej ustawy przed szkodnikami i z prawa, i z lewa.

Skoro jesteśmy przy faktach: kompromis wypracowano blisko 20 lat temu, gdy większość społeczeństwa popierała „zabiegi”. Dziś tendencje są takie, że większość Polaków mówi aborcji: nie. A Palikota popiera kilka procent obywateli. Jak wahadło może wychylić się w stronę aborcji na życzenie?

– Przestrzegam przed taką pewnością siebie. Jeszcze niedawno, i Państwo, jak sądzę, nie mogli nadziwić się wysokiemu wynikowi wyborczemu Ruchu Palikota. Myślmy o przyszłości. To, że wzrasta społeczna świadomość i szacunek do życia, jest dobrym skutkiem obowiązującej ustawy właśnie. To także argument za jej utrzymaniem. Natomiast jeśli chodzi o prorokowanie dotyczące trendów i nastawienia politycznego w kwestii aborcji, proszę sobie dokładnie sprawdzić, jak wygląda poparcie wśród sił politycznych dla perspektywy zmian w stronę konserwatywną, a jak w stronę liberalną. Warto też się przyjrzeć tendencjom w tej sprawie w całym świecie zachodnim. Polska ustawa chroni dzisiaj życie nienarodzone w sposób najdalej idący w porównaniu z całą Europą.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

  • Eterno Vagabundo
    26.10.2012 23:19

    Kto dziecko w łonie matki
    Mordować się waży,
    Ten się w ogniu piekielnym
    Całą wieczność smaży.

    doceń 0
  • Patryk
    27.10.2012 16:50
    Nie było żadnego kompromisu. To powie każdy obrońca za życia. To był wynik silnego i zdecydowanego ruchu obrońców życia w Polsce i tego, że silny był ten opór i władza musiała to respektować, dlatego zahamowano w znaczący sposób całą masę legalnych aborcji dokonywanych w Polsce za komuny.
    Ta nowomowa powstała na użytek środowiska lewicowego, które śmią jeszcze twierdzić, że Kościół na to przystał. Owszem, kompromis w tamtych czasach był krokiem milowym, stanowił tamę dla fali legalnych morderstw nienarodzonych dzieci, ale walka się nie skończyła. Zawsze, do ostatniej chwili trzeba walczyć o prawo do życia nienarodzonych, bezbronnych zupełnie dzieci. To jest sprawa ponadreligijna, niezależna od żadnej religii, ogólny obowiązek każdego człowieka, a zwłaszcza lekarza, który dokonując aborcji sprzeniewierza się swojemu powołaniu i hańbi swój zawód. Dodatkowo łamię przysięgę poniekąd złożoną na samego siebie. Proszę przeczytać przysięgę Hipokratesa gdzie za złamanie jej rzuca się na siebie przekleństwo.
  • gut
    28.10.2012 10:18

    Interesujący tekst!

    Ks. prof. Tedusz Guz był jednym sygnotariuszy w sprawie poszerzenia ochorny życia. Może GN z nim przeporwadzi wywiad, myslę że to też byłoby interesujące.

    doceń 0
  • Siaju
    29.10.2012 19:53
    DO "MAXIM'a"
    pozwalanie na morderstwo jest współudziałem w nim
    - chrześcijanin nie może w swoim sumieniu zgodzić się za pozwalanie mordowania ludzi, bo jest top spzreczne z V przykazaniem Dekalogu
    - nie chrześcijanie też winni opowiedzieć się przeciw zgodzie na morderstwa co wynika z samego prawa naturalnego
    - chrześcijan (czyli: (katolików, prawosławnych i protestantów) w Polsce jest ponad 90% (ami nasi rodacy deklarują taką religię
    - w demokratycznym ustroju, a taki mamy w naszym państwie, większość decyduje o ustanowieniu prawa
    - przypomnę świeckie dokumenty prawne:

    Konstytucja RP
    Art.38
    Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
    [A WIĘC NIE TYLKO URODZONEMU]

    Powszechna Deklaracja Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych z 1948r.
    Art. 3.
    Każdy człowiek ma prawo do życia ...

    Konwencja o Prawach Dziecka uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1989r.
    Preambuła
    „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”
    art.1
    "dziecko oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej osiemnastu lat
    art.6
    "każde dziecko ma niezbywalne prawo do życia"
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji