Nowy numer 42/2019 Archiwum

Święta Dolina przejdź do galerii

Dolina Qadisha jest jak potężna katedra, której kamienie mogłyby opowiedzieć niejedną historię świętości. Piękna i niebezpieczna, miejscami przypomina Wielki Kanion Kolorado. To od wieków schronienie dla chrześcijan w Libanie. Tu męczeńską śmierć poniosły tysiące maronitów.

Qadisha! Nie wolno wam wyjechać, dopóki nie zobaczycie Qadishy! – mówili ci, których spotykaliśmy w Libanie. Wyprawa w góry przy napiętym planie spotkań i pracy wydawała się jak kwiatek przypięty do kożucha. Myliliśmy się. Bo wizytę w Kraju Cedrów powinno się tu zaczynać. Nie tylko dla zapierających dech w piersiach widoków, ale także, by zrozumieć niełatwą sytuację libańskich chrześcijan w tym umęczonym konfliktami kraju. Czas jakby się tu zatrzymał przed wiekami, kiedy w skalnych grotach Qadishy chrześcijanie szukali schronienia przed prześladowaniami ze strony muzułmanów. Dziś niemal czuje się jeszcze zapach krwi tych, którzy ponieśli tu męczeństwo za Chrystusa. Umierali z głodu i pragnienia, wśród skał. Inni ginęli od płomieni i muzułmańskich sztyletów. Dlatego Qadisha. Bo w dialekcie syryjskim to: święta.

Wypalone rany

Qadisha to pustynia dla minaretów, mimo że w Libanie mahometanie to prawie 80 proc. ludności. Ale tu im się nie udało. To kawałek naszej ziemi obiecanej w Kraju Cedrów. Jesteśmy 100 km na północ od Bejrutu. Pustynny krajobraz, czołgi, co chwila uzbrojeni od stóp do głów żołnierze. – Stąd blisko do Syrii – tłumaczy Tony, nasz kierowca. – Nie dziwcie się. Jesteśmy przyzwyczajeni, czekaj, zaraz i ty się przyzwyczaisz – śmieje się. Nagle za wzniesieniem ostatniego odcinka szerokiej drogi Tony z piskiem opon zatrzymuje dżipa. Kurz zaciera widoczność. – To na początek – śmieje się, widząc nasze przerażenie. – Boisz się wysokości? – pyta. Wysiadamy i z trudem łykamy powietrze. Z wrażenia. Przed nami, jak na dłoni, Dolina Qadisha. – Za trzy godziny będziemy w samym środku – pokazuje nasz przewodnik.

Widok imponujący. Święta Dolina ma kształt litery V o ramionach długości 16 km. Zieleń gęstych lasów kontrastuje w wielu miejscach z nagimi skałami. Krajobraz dopełniają wystające zza szczytów drzew kościelne wieże. Na jednej ze skalnych półek – jakby zrośnięty z górą – klasztor prawosławny. Wsiadamy do samochodu. Tony wyłącza klimatyzację, opuszczamy szyby. Powietrze jest tu rześkie i chłodne. Mijamy gaj oliwny. Przed nami pierwsza przepaść. Na kilkaset metrów. Pniemy się wyżej i… szybciej. Na szczęście intensywny zapach ziół i cedrów działa trochę jak opium na zmysły i uśmierza lęk wysokości.

Qadishę tworzą dwie części: doliny Qannoubine i Kozhaya. Tę pierwszą przecina najdłuższa w Kraju Cedrów rzeka Nahr Abou Ali, która płynie aż do Tyru na południe Libanu. Tu urodził się i żył Gibran Khalil Gibran, zwany libańskim Wiktorem Hugo. W Baszarri, jego rodzinnym miasteczku, stoi pomnik, a w miejscowej księgarni można kupić wszystkie jego dzieła. Dolina Qadisha od IV wieku była pełna mnichów i eremitów. W skałach urządzali miejsca do spania. Maroniccy patriarchowie zaszywali się w Qadishy przed prześladowaniami. W XII wieku, w czasie wypraw krzyżowych, przyjechali tu muzułmańscy mamelukowie z Egiptu i wybijali w pień chrześcijan. – Spalili pięć wiosek i udało im się podpalić patriarchat – opowiada s. Clemence, którą spotykamy w najstarszej siedzibie katolickiego patriarchatu maronickiego w Libanie. Ślady płomieni pozostały do dzisiaj. Jak symboliczny znak ran, wypalonych chrześcijanom Libanu przez wyznawców islamu.

Przed 15 laty w jednej z grot znaleziono ciała patriarchów maronickich. Były niemal nietknięte, w ubraniach. Leżały tak od 1283 r. Trwają badania naukowe. Niebawem ciała będzie można oglądać w Muzeum Narodowym w Bejrucie. Skoro uznaje się ich za męczenników, czemu nie w kościele? – Bo męczeństwo chrześcijan to sprawa całego narodu. Musi o tym pamiętać! – dodaje zakonnica.

To mi daje poweru

Droga coraz bardziej kręta, coraz głębsze przepaście. Tony żongluje kierownicą. Przed zakrętem trąbi. – Mijanka chyba tu w grę nie wchodzi? – zapytuje nasz fotoreporter Heniek. Na odpowiedź nie musi długo czekać. Maska w maskę stajemy z drugim dżipem. Po prawej ściana, po lewej przepaść. Droga wąska na jeden samochód. My przerażeni, Libańczycy dobrze się bawią. Tamten cofa. I tak pokonujemy spory zakręt, aż trafiamy na rozszerzenie drogi. Samochód z naprzeciwka prawie wjeżdża na skałę. Przejeżdżamy. Ufff…

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Anna
    22.11.2012 18:28
    O tym należy pisać i mówić wszystkim i to głośno. dlaczego nasi kapłani nie informują wiernych i prześladowaniach naszych braci w krajach islamskich? Dlaczego zewsząd słychać tylko nawoływania do tolerancji wobec innych? Dlaczego chrześcijan nikt nie broni?
    doceń 0
  • Krzysztof
    27.11.2012 14:34
    Prześladowania przez muzułmanów w IV wieku? czy to jakiś chochlik?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL