Nowy numer 41/2019 Archiwum

Niebezpieczny las

Dotychczas w polskim kinie wojennym obowiązywała tonacja heroiczno- -martyrologiczna. Reżyser „Obławy” postanowił ją zburzyć.

Dzisiaj, by zaskoczyć widza, trzeba zrobić wszystko na odwrót. Współczesne polskie kino coraz częściej sięga w przeszłość, podejmując tematy kiedyś zakazane czy starając się je przedstawić z innej niż dotychczas perspektywy, czasem bulwersującej. Temat II wojny światowej został wyeksploatowany już w czasach PRL-u, niewiele nowego wniosły filmy zrealizowane po 1989 roku. Powstało ich niedużo, chociaż wydawałoby się, że obecnie, kiedy z dostępem do archiwów nie ma problemów, materiału na scenariusze nie powinno zabraknąć. Tematy wojenne nie cieszą się jednak specjalnym zainteresowaniem reżyserów, może z obawy przed widzem, który zwrócił się w stronę spektakularnych widowisk spod znaku fantasy czy głupawych komedii romantycznych. Honoru broni tylko telewizyjna produkcja „Czas honoru”, będąca odtrutką na eksploatowaną nieustannie „Stawkę większą niż życie”. Nieliczne próby pogłębienia wojennego tematu w rodzaju „W ciemności” czy „Róży” dowodzą jednak, że i one mogą liczyć na zainteresowanie widzów. Marcin Krzyształowicz w „Obławie” odchodzi od panujących w polskim kinie sposobów pokazywania polskiego podziemia z czasów II wojny światowej. Dotychczas obowiązywała tonacja heroiczno-martyrologiczna. Reżyser postanowił ją zburzyć.

Trzeba też przyznać, że od czasu, kiedy nakręcił westernowego „Eukaliptusa”, poczynił znaczne postępy w sztuce filmowego języka, bo „Obławę” ogląda się z rosnącym zaciekawieniem. To film wojenny z elementami thrillera, w którym każdy szczegół jest ważny, a chwila nieuwagi w czasie seansu może zaprzepaścić szansę na zrozumienie powikłanej akcji.

Wojna inaczej

Według reżysera, scenariusz powstał częściowo na podstawie doświadczeń ojca, żołnierza AK i wykonawcy wyroków śmierci na zdrajcach, ale nie jest historią opartą na faktach. Film rozpoczyna się nieszablonowo. Słyszymy rozmowę dwóch piłkarskich kibiców na temat swoich ulubionych drużyn. Ale to tylko złudzenie, bo dyskusję toczą kat, kapral „Wydra”, i skazany, czyli Ślązak w niemieckim mundurze. Niemiec został schwytany w czasie jednej z akcji oddziału, do którego należy egzekutor. Oddział stacjonuje w lesie, wszyscy zdają sobie sprawę, że wkrótce Niemcy rozpoczną szeroko zakrojoną obławę na partyzantów. Po powrocie kapral otrzymuje zadanie likwidacji Kondolewicza, właściciela młyna z pobliskiej wsi. Według ustaleń wywiadu AK, jest on konfidentem, który wydał Niemcom wielu ludzi. Jak się okazuje, jest on również znajomym „Wydry” z czasów szkolnych. Kiedy kapral wraca z akcji do lasu, znajduje w obozie tylko zwłoki swoich zamordowanych współtowarzyszy. Jak do tego doszło? Odpowiedź poznajemy nie wprost, bo reżyser miesza przeszłość i teraźniejszość, by stopniowo odkrywać kolejne elementy zagadki. W retrospekcjach poznajemy bliżej charaktery i motywy, jakimi kierują się „Wydra”, konfident Kondolewicz i jego żona oraz sanitariuszka „Pestka”, główni bohaterowie dramatu. Rozwiązanie, zgodnie z konwencją thrillera, tym razem wojennego, zaskakuje. Jednak nie warsztatowa poprawność zwraca uwagę w tym filmie. Reżyser postanowił odbrązowić obraz polskiego partyzanta walczącego z Niemcami. Właściwie to nie walczy, ale wegetuje w nieprzyjaznym lesie, wziętym jakby z horroru. Nie wiemy, dlaczego ci ludzie zdecydowali się znosić głód, zimno i nieustanne zagrożenie ze strony wroga. Z wyjątkiem kaprala i porucznika „Maka”, dowódcy oddziału, reszta partyzantów to brutalna hołota o prostackich, nacechowanych bezmyślnością twarzach, myślących tylko o zaspokojeniu swoich najprostszych fizjologicznych potrzeb, dyszących żądzą zemsty. W kontraście z nimi zdrajcy budzą niemal współczucie, są postaciami bardziej psychologicznie skomplikowanymi, a za ich zdradą stoją zawsze jakieś określone racje. Nie byłoby nic złego w odejściu od zmitologizowanego przedstawiania na ekranie obrazu wojny, gdyby nie niebezpieczne przesunięcie akcentów. Bo czym się różnią w swoich zachowaniach partyzanci od tych, z którymi walczą. Jaki w takim razie jest sens ich działań? 

Obława, reż. Marcin Krzyształowicz, wyk.: Marcin Dorociński, Maciej Stuhr, Sonia Bohosiewicz, Weronika Rosati, Andrzej Zieliński, Bartosz Żukowski, Polska, 2012

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji