Nowy numer 43/2020 Archiwum

Hartman przeciw aborcji dzieci z Downem!

Zdaniem słynącego z liberalnych poglądów profesora Jana Hartmana, wczorajsze skierowanie ustawy zakazującej aborcji dzieci, u których wykryto ciężkie choroby do dalszych prac sejmowych, to przejaw barbarzyństwa. Jednak aborcja sama w sobie jest zła, a profesor jest przeciwny zabijaniu dzieci z Zespołem Downa.

Wojciech Teister: Jak Pan ocenia wczorajsze głosowanie Sejmu nad projektem, zakazującym aborcji w przypadku wykrycia poważnej choroby dziecka?

Prof. Jan Hartman: Próba zaostrzenia prawa aborcyjnego to walka polityczna skrajnej prawicy. To licytowanie się, kto jest bardziej fanatycznym katolikiem. Pomysłodawcy tego projektu w ogóle nie myślą o cierpieniu dzieci z wadami letalnymi, które konają w męczarniach. Ani o traumie, jaką przechodzą ich matki. Tymczasem te dzieci umierają w straszliwych cierpieniach. To nieetyczne i barbarzyńskie. Istnieje globalny consensus etyczny, dotyczący zezwolenia na aborcję ciężko uszkodzonych płodów. Kto żąda czegoś przeciwnego, ten rzuca mu wyzwanie.

Jednak zdecydowana większość takich aborcji dokonywanych w Polsce i na świecie dotyczy nie dzieci z wadami letalnymi, ale chorych na Zespół Downa. Im po urodzeniu nie grozi śmierć w męczarniach. Czy pomimo tego uważa Pan, że aborcja ciężko chorych dzieci jest etyczna i moralnie dopuszczalna?

- Przykład, który Pan podaje jest nadużywaniem prawa. Prawodawca, tworząc ustawę aborcyjną, nie miał na myśli usuwania płodów z zespołem Downa. Oczywiście, nie można usprawiedliwiać etycznie usuwania takich płodów.

A jednak praktyka pokazuje, że zdecydowana większość dzieci zabijanych w Polsce i na świecie z tego paragrafu dotyczy tych z zespołem Downa. W takim razie jakie rozwiązania Pan proponuje, aby uchronić te dzieci przed aborcyjną śmiercią?

- Zakaz aborcji niczego tutaj nie zmieni. Kobieta, która chce usunąć taki płód i tak go usunie. Jeśli nie oficjalnie, to w szarej strefie aborcyjnej. Prawo w niewielkim stopniu ma wpływ na rzeczywistość aborcji. I nie służy do dekretowania tego, co jest etyczne i nieetyczne. Prawo jest od tego, aby pomagać zwalczać zło. Aborcja jest złem, ale walka z nią powinna polegać na edukacji seksualnej i szerokim dostępie do antykoncepcji.

Wspomniał Pan, że ci, którzy promują zakaz aborcji nic nie robią dla chorych dzieci po urodzeniu. W jaki sposób Pan pomaga chorym dzieciom? Przekazał Pan 1 proc. swojego podatku dla takich dzieci lub pomaga w jakiś inny sposób?

- Niestety, nic takiego nie zrobiłem i nie mogę się pochwalić żadnymi wpłatami ani konkretną formą pomocy. Natomiast racje dopuszczalności aborcji uszkodzonych płodów nie są natury ekonomicznej, lecz etycznej.

* Profesor Jan Hartman jest kierownikiem Zakładu Filozofii i Bioetyki Collegium Medicum UJ w Krakowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także