GN 48/2020 Archiwum

Miłość nie zna znużenia

Przesuwają różańcowe paciorki. Dzięki temu łatwiej jest im iść przez własne życie z jego wszystkimi tajemnicami: tak radosnymi, jak i bolesnymi.

Spotkać ich można niemal w każdej parafii, jak często przed lub po Mszy św. razem trwają na modlitwie. Dla postronnego obserwatora wydawać się ona może jednostajna, ale dla nich jest ciągle żywa. – Codzienne rozmyślania różańcowe bardzo mi pomagają, a świadomość, że jestem uczestnikiem łańcucha modlitewnego, daje poczucie istnienia we wspólnocie i tworzenia jedności. Tym bardziej że nasza modlitwa jest wznoszona w intencjach całego Kościoła, misji, ale też i osób tworzących różę: żywych i zmarłych – mówi Anna Gorczyńska.

Różaniec modlitwą dla wszystkich

Stowarzyszenie Żywego Różańca zostało założone przez 27-letnią Paulinę Jaricot w roku 1826 w Lyonie. Dzięki swemu bratu Fileasowi, który przygotowywał się do pracy misyjnej w Chinach, dowiedziała się o pilnej potrzebie pomocy, przede wszystkim modlitewnej, dla tamtejszej ludności. Zaczęła więc tworzyć 10-osobowe grupy osób, z których każda miała zachęcać innych do modlitwy i ofiary na misje. Ten apostolski system zdał egzamin i po zatwierdzeniu go w 1922 roku przez papieża Piusa XI dziś jest znany jako Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary.

Paulina zaś pragnąc, by modlitwa różańcowa stała się modlitwą wszystkich ludzi na całym świecie, skorzystała ze swojego wcześniejszego doświadczenia tworzenia małych wspólnot. Jednak ze względu na liczbę tajemnic Różańca, osób w każdej z takich grup miało być już nie 10 a 15. Grupy te zostały nazwane różami. Każdy z członków róży zobowiązywał się do odmówienia codziennie jednej dziesiątki Różańca wraz z rozważaniem wylosowanej na dany miesiąc tajemnicy. Dzięki temu każdego dnia w każdej z róż odmawiany był i jest cały Różaniec. Dzieło to szybko zyskiwało na popularności i w chwili śmierci jego założycielki w 1862 roku liczyło już około 3 mln członków. Oficjalnej aprobaty dla Żywego Różańca udzielił papież Grzegorz XVI. 16 października 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” ogłosił wzbogacenie modlitwy różańcowej o pięć kolejnych tajemnic, nazwanych tajemnicami światła. A ponieważ od tej chwili liczba tajemnic różańcowych wzrosła do 20, dlatego obecnie każda z róż Żywego Różańca musi liczyć 20 osób. Na czele każdej róży stoi osoba odpowiedzialna, tzw. zelator.

Razem, choć osobno

Wspólnota Żywego Różańca nie wymaga od swoich członków nadzwyczajnych poświęceń. Zasadniczym obowiązkiem każdego, kto decyduje się do niej przystąpić, jest wpisanie się do księgi wspólnoty Żywego Różańca np. w swojej parafii. W ten sposób podejmuje się zobowiązanie do odmawiania każdego dnia jednej dziesiątki Różańca. Powinno się też co miesiąc brać udział w nabożeństwie wymiany tajemnic. Systematyczna modlitwa powinna również skłaniać taką osobę do większej dbałości o życie duchowe poprzez częste przystępowanie do sakramentów świętych czy udział w nabożeństwach. Ważny jest także udział w pogrzebie zmarłego członka Żywego Różańca oraz w modlitwach za spokój jego duszy. – Nawet jeśli po mojej śmierci zostałabym zapomniana przez znajomych albo przyjaciół, to mogę mieć pewność, że raz w miesiącu także w mojej intencji będzie sprawowana Msza św. od wspólnoty różańcowej – mówi Nina Skąpska, zelatorka Żywego Różańca w parafii pw. MB Fatimskiej w Gdańsku-Żabiance. Podkreśla ona, że Różaniec to miejsce otwarte dla każdego, także dla osób żyjących np. w związkach niesakramentalnych. Na terenie archidiecezji gdańskiej odbywa się również co pół roku diecezjalny dzień skupienia dla ŻR, a od 2003 roku doroczny Kongres Różańcowy.

Rozmowa z Matką

Czy trwanie na Różańcu jest trudne? Wymaga czasu, uwagi oraz skupienia, by podjąć rozmyślanie konkretnych scen biblijnych. – Ta modlitwa to nic innego jak ufne, wytrwałe wołanie do najukochańszej Matki Niebieskiej, którą głos dziecka zawsze wzrusza, podobnie jak mamę ziemską – uśmiecha się pani Nina. I dodaje, że dzięki opiece Matki Bożej, której pomoc odczuwa niemal nieustannie, zdołała przetrwać trudne chwile, w tym śmierć najbliższych. Zaś pani Anna Gorczyńska podkreśla, że rozważając poszczególne tajemnice, nie tylko wędruje śladami Jezusa i Maryi, ale także powoli zaczyna widzieć kontemplowane tajemnice w biegu swojego życia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama