Nowy numer 14/2020 Archiwum

Ocalcie mnie!

Piszę do was z więzienia w Śechupurze w Pakistanie, w którym spędzam ostatnie dni mojego życia. Być może nawet ostatnie godziny. Tak powiedział mi sąd, który skazał mnie na śmierć. Boję się.

Boję się o życie swoje, moich cierpiących dzieci i mojego męża – bo skazując mnie, skazano całą moją rodzinę. Mimo wszystko moja wiara jest silna i modlę się do miłosiernego Boga, by nas chronił.

Pojmanie

Rozjuszony tłum zbliżał się coraz bardziej i w końcu wkroczył na pole. Wyrósł tuż przede mną – wygrażający, krzyczący. – Zabieramy cię do wioski, brudna suko! Znieważyłaś naszego Proroka i zdechniesz za to! Wszyscy zaczynają krzyczeć: – Śmierć jej! Śmierć chrześcijance! Szukałam wzrokiem Józefiny, ale rozwścieczony tłum coraz bardziej zacieśnił się wokół mnie. Niemal leżałam na ziemi, kiedy dwóch mężczyzn chwyciło mnie za ramiona i pociągnęło z całej siły. Wydałam z siebie ciche, płaczliwe jęki: – Ale ja nic nie zrobiłam, zostawcie mnie, błagam! Nie zrobiłam nic złego! W tej samej chwili dostałam cios w twarz. Bolał mnie nos. Krwawiłam. Ledwo trzymałam się na nogach. Ciągnęli mnie, jakbym była upartym osłem. Wszystko, co mogłam w tej chwili zrobić, to im ulec i modlić się, by to się wreszcie skończyło.

Spojrzałam na tłum, który tryumfował, widząc mój nikły opór. Słaniałam się, czułam ciosy na nogach, plecach, z tyłu głowy. Myślałam, że może jak przybędziemy do wioski, ten koszmar się skończy. Ale było coraz gorzej, ludzi przybywało, a tłum stał się coraz bardziej agresywny. Zdwoił okrzyki, w których życzył mi śmierci. – Ona znieważyła naszego Proroka – zasługuje na to, by wyłupić jej oczy! – rzuciła jakaś kobieta, której nie widziałam, ale która wyraźnie była bliska histerii. – Trzeba ją przeciągnąć przez całą wieś jak zwierzę, ze sznurem u szyi! – dodała kolejna. Tłum, coraz gęstszy, wepchnął mnie do domu sołtysa – rozpoznałam go, bo tylko tutaj był ogród z trawnikiem. Rzucono mnie na ziemię. Wiejski imam zwrócił się do mnie: – Powiedziano mi, że znieważyłaś naszego Proroka.

Wiesz dobrze, co spotyka tych, którzy atakują świętego Proroka Mahometa – masz do wyboru konwersję albo śmierć, byś mogła zmazać swój grzech. – Błagam! Nic nie zrobiłam, nic złego nie powiedziałam! Qari, z długą, starannie ufryzowaną brodą, zwrócił się więc do Musarat i trzech innych kobiet, które uczestniczyły tego dnia w zbiorach owoców: – Czy ona mówiła źle o muzułmanach i o naszym świętym Proroku Mahomecie? – Tak, była obelżywa – odpowiada Musarat. – To prawda, obraziła naszą religię – dodają pozostałe. – Jeśli nie chcesz umrzeć – dorzuca młody mułła – musisz przejść na islam. Jesteś gotowa oczyścić się z grzechu i zostać dobrą muzułmanką? Odpowiadam, szlochając: – Nie, nie chcę zmieniać religii. Zaklinam was, nie zrobiłam tego, co mówią te kobiety. Nie obraziłam waszej wiary. Miejcie nade mną litość.

Błagałam go, wyciągając doń złączone dłonie. Ale jego to nie wzruszyło. – Kłamiesz! Wszyscy mówią, że dopuściłaś się bluźnierstwa, a to wystarczający dowód. Chrześcijanie muszą się podporządkować pakistańskiemu prawu, które zakazuje jakichkolwiek obraźliwych uwag pod adresem świętego Proroka. Skoro nie chcesz przejść na islam, a Prorok nie może się bronić, będziemy musieli go pomścić. Odwrócił się na piętach, a na mnie rzucił się rozwścieczony tłum. Otrzymałam ciosy kijem, zostałam opluta – miałam wrażenie, że zaraz umrę. Po chwili ponownie usłyszałam pytanie: – Czy chcesz przyjąć religię godną swego imienia? – Nie, proszę, jestem chrześcijanką, ale błagam... Po czym znowu, z podobną zapalczywością, wymierzono mi ciosy.

Potrzebuję Was

Tak bardzo chciałabym znów zobaczyć uśmiech na ustach moich bliskich... Wiem jednak, że nie będę żyła na tyle długo, by doczekać tego dnia. Ekstremiści nigdy nie zostawią nas w spokoju. Nigdy nikogo nie zabiłam, nigdy nic nie ukradłam... Jednak według wymiaru sprawiedliwości w moim kraju zrobiłam coś o wiele gorszego – dopuściłam się bluźnierstwa. Zbrodni nad zbrodniami, najwyższej obrazy. Oskarżono mnie o mówienie źle o Proroku. To oskarżenie, które pozwala pozbyć się niewygodnych osób, niezależnie od ich wyznania czy poglądów. Nazywam się Aasiya Noreen Bibi. Jestem „zerem”, jak mnie tutaj nazywają. Prostą wieśniaczką z Ittan Wali, maleńkiej wioski w Pendżabie, w centrum Pakistanu.

Jednak wszyscy mnie dzisiaj znają. Wszyscy wiedzą, kim jest „Asia” Bibi. A przecież nigdy nie dopuściłam się bluźnierstwa! Jestem niewinna! Cierpię, nie popełniwszy najmniejszego wykroczenia. Chciałabym wyznać całemu światu, że szanuję Proroka. Jestem chrześcijanką i wierzę w mojego Boga, ale uważam, że każdy powinien być wolny i móc wierzyć, w kogo chce. Od dwóch lat żyję w zamknięciu i nie wolno mi mówić. Chciałabym wreszcie wszystko wyjaśnić. Wykrzyczeć prawdę. Gubernator Pendżabu, Salman Taseer, oraz minister ds. mniejszości, Shahbaz Bhatti, zginęli, ponieważ odważyli się mnie wspierać. Zamordowali ich fundamentaliści. To potworne. Nawet zwierząt nie zabija się z takim okrucieństwem. Myślę o ich rodzinach i na samą myśl o nich – płaczę. Jak powiedział Salman Taseer: „W Pakistanie naszych ojców założycieli nie istniało prawo pozwalające skazywać za bluźnierstwo”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • CzLoWiEkM
    12.08.2012 21:13
    Moi drodzy!
    Postanowiłam w ogóle napisać ten post bo przypuszczam że jest tu wiele ludzi wierzących...nie koniecznie katolików..tych którzy wierzą w Boga i którzy modlą się do Niego..od razu bardzo proszę aby nie komentować tego postu żeby nie robić nie potrzebnego zamieszania, jak ktoś pragnie mi coś napisać to proszę o maila: potrzebna.modlitwa@gmail.com, mi chodzi tylko o jedno:
    od roku modlę się w intencji pewnej bardzo cierpiącej osoby, która potrzebuje wiele modlitwy, bardzo wiele i nie mam juz pomysłu do kogo iść z prośbą o tą modlitwę..dlatego właśnie wpadłam na pomysł wpisywania swojej prośby na różnych blogach..to jest naprawdę wyjątkowo cierpiąca osoba, która potrzebuje codziennej modlitwy wielu osób( w końcu we wspólnocie jest siła)..potrzebuje jej żeby żyć! bardzo proszę nie przechodzić obojętnie obok mojej prośby!
    jeszcze raz bardzo proszę o modlitwę w intencji tej osoby..pamiętajcie: "kto ratuje jednego człowieka, ratuje cały świat"
    doceń 0
  • Ślązak
    08.09.2012 20:31
    W obliczu tek tragedii myślę o naszym lenistwie, kiedy w niedzielę nie chce nam się iść do świątyni.... bo nic nam nie grozi!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najczęściej komentowane