Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nowa ewangelizacja oznacza zmianę myślenia

Z wielu wypowiedzi wynika, że termin nowa ewangelizacja stał się hitem. Dlatego musimy uważać, żeby nie przerodził się w hasło propagandowe – twierdzi w rozmowie z KAI kard. Kazimierz Nycz.

Jego zdaniem konieczne jest wzmocnienie odpowiedzialności – zarówno wśród księży jak świeckich – za tych, którzy z różnych przyczyn odeszli do Kościoła. Metropolita warszawski przypomina, że o nowej ewangelizacji mówił już w 1979 r. papież Jan Paweł II. Zapowiada też powstanie w archidiecezji warszawskiej Szkoły Liderów Nowej Ewangelizacji oraz mówi, jakie nadzieje wiąże z najbliższym Synodem Biskupów poświęconym nowej ewangelizacji. Publikujemy treść rozmowy:

KAI: Termin nowa ewangelizacja robi zawrotną karierę w Kościele i doczekał się kilku definicji. Która jest obowiązująca?

Kard. Kazimierz Nycz: – Rzeczywiście, z wielu wypowiedzi wynika, że termin nowa ewangelizacja stał się hitem. Dlatego musimy uważać, żeby nie przerodził się w hasło propagandowe. W moim odczuciu nie ma sensu się spierać o to, jaka jest najważniejsza, czy najbardziej poprawna definicja nowej ewangelizacji, bo zrobi to najbliższy synod poświęcony temu zagadnieniu.

Już wcześniej zdefiniował to pojęcie Jan Paweł II, a obecnie Benedykt XVI.

– Definicja Jana Pawła II i doprecyzowanie jej ze strony Benedykta XVI są bardzo czytelne: jest to fragment ewangelizacji adresowanej do ludzi, którzy zostali ochrzczeni, byli w Kościele, czasem formalnie, czasem nie tylko formalnie i z jakichś powodów z niego odeszli.

Czyli nowa ewangelizacja – doprecyzujmy – nie obejmuje tych, którzy nigdy nie byli w Kościele.

– Do nich odnoszą się misje ad gentes, albo ewangelizacja (bez przymiotnika). Benedykt XVI wyraźnie to przypomina, aby nie popełnić błędu i twierdzić, że wszystko jest nową ewangelizacją.
Wizjonerzy, a należał do nich bez wątpienia Karol Wojtyła, problem ten dostrzegli już dawno temu. Jako papież mówił on o nowej ewangelizacji w 1979 r. i to gdzie? – w pobożnej części Krakowa, w Nowej Hucie. Zauważył on mianowicie, że mimo iż Kościół w Polsce niemal w stu procentach doprowadza ludzi do pierwszych sakramentów, potem następuje znaczny ich odpływ. Potwierdzają to także moje osobiste doświadczenia z rodzinnej parafii, z pierwszej placówki duszpasterskiej, a potem pracy w Krakowie. Sporo ludzi odchodziło z Kościoła, poprzestawając na I Komunii albo bierzmowaniu. Myśmy się pocieszali, że starość, choroby, świadomość kresu ziemskiej drogi skłoni tych ludzi do powrotu. Takie myślenie jest dozwolone, ale nadto optymistyczne. Karol Wojtyła jako biskup pół wieku temu, a jako papież ponad 30 lat temu mówił, że do tych ludzi trzeba iść z nową ewangelizacją.

Nowa ewangelizacja wymaga przewartościowania dotychczasowego duszpasterstwa, nakierowanego na ewangelizację klasyczną. Benedykt XVI mówi, że trzeba szukać nowych dróg, by dotrzeć z Ewangelią do wszystkich ludzi. Jaki mają być te „nowe drogi?”.

– Byliśmy i jesteśmy w Kościele w Polsce bardzo mocno nastawieni na duszpasterstwo. A ono, łącznie z katechezą, jest adresowane do ludzi wierzących. W tym jesteśmy dobrzy i porównując się z innymi krajami naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Również polskie seminaria dobrze przygotowują przyszłych kapłanów do duszpasterstwa. Natomiast gorzej to wygląda, jeśli idzie o przygotowanie do ewangelizacji, czyli dotarcia do człowieka, który zgubił wiarę.

W jaki sposób do takiego człowieka dotrzeć?

– To nie tylko kwestia dotarcia, ale uświadomienia sobie, co takiemu człowiekowi możemy dać. Nie ma ewangelizacji, także nowej ewangelizacji, bez tego co się nazywa spotkaniem ze wspólnotą żywego Kościoła. Pytanie trzeba postawić w ten sposób: jak dotrzeć do człowieka, aby mógł on przeżyć doświadczenie wspólnoty i zasmakować w głoszeniu Ewangelii? Żeby temu sprostać, potrzebne są szkoły nowej ewangelizacji, gdzie uczy się przyszłych liderów jak tworzyć wspólnoty ewangelizujące. Dlatego, od nowego roku duszpasterskiego i akademickiego, przy pomocy Papieskiego Wydziału Teologicznego, tworzymy Szkołę Liderów Nowej Ewangelizacji. Jej istotą, jak przypomina Papież, są nie tyle metody, co treść. Dlatego szkoła ma dać liderom wiedzę o Piśmie Świętym, o Kościele, o tym w jaki sposób mówić o Bogu i jak przepowiadać. Ci ludzie mają być heroldami, którzy przepowiadają i wzywają do wiary. I mają być zdolni do dawania świadectwa.

« 1 2 3 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama