Nowy numer 32/2020 Archiwum

We mnie wszystko popękało

"Ojciec Antonello położył mi ręce na głowę i doświadczyłem spoczynku w Duchu Świętym. Poczułem ciepło, błogość i niezwykłą obecność Boga. Tak, mówię o tym głośno i chcę o tym mówić" - wyznaje bp Edward Dajczak. W doświadczeniu pasterza diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej mieli udział tamtejsi kapłani i częściowo również diecezjanie. Wielu uczestników tych wydarzeń podziela przekonanie biskupa, że "Kościół musi odzyskać świeżość ducha".

Jeśli mowa o dzieleniu się z innymi, to czy Ksiądz Biskup nie sądzi, że to, co się wydarzyło w Waszej diecezji, jest znakiem ważnym dla całej Polski, że nasz Kościół potrzebuje takiego przebudzenia.

– W naszej diecezji frekwencja na Mszy św. niedzielnej jest jedną z najniższych w Polsce, dwadzieścia kilka procent, a miejscami nawet tylko naście; ilość rozbitych rodzin jest ogromna. Wielu księży mówi tak: „Wątpiliśmy, że tutaj coś da się zrobić, uważaliśmy, że z tymi ludźmi się nie da”. Tam, gdzie się rozlewa grzech, rozlewa się i łaska. My jesteśmy w rejonie, gdzie grzech nieźle się rozlał, i może dlatego dostaliśmy taką pomoc od Boga.

Pan Bóg lubi ubogie miejsca, ubogich ludzi i tam zwykle działa potężnie.

– W naszej diecezji byliśmy w takim stanie ducha, że już nie mieliśmy wątpliwości, że sami sobie nie poradzimy. To jest ta część Polski, w której nie trzeba tłumaczyć, że nowa ewangelizacja jest potrzebna. Ale baliśmy się tego albo nie wiedzieliśmy, jak to zrobić. Ale rozumieliśmy, że dłużej nie da się ciągnąć metodą „tak zawsze było”. Być może to sprawiło, że Pan Bóg znalazł jakąś lukę, szczelinę, przez którą się przedarł do nas. Przecież On ciągle chce przychodzić i kocha nas. Trzeba tylko pozwolić Mu działać.

Czy Ksiądz Biskup zamierza podzielić się tym doświadczeniem na forum episkopatu?

– Jeśli będzie taka potrzeba…

Marzyłoby się, by ten wiatr Ducha powiał nad całą Polską. Wiele osób zastanawia się, co zrobimy z tymi stadionami po Euro. Z Koszalina płynie podpowiedź: zorganizujmy tam spotkania ewangelizacyjne, zamieńmy je w świątynie.

– Ten pomysł rodził się na modlitwie w naszych głowach i sercach, nie był na chłodno wymyślany, ale wiara jest wychyleniem do przodu, jest podążaniem w nieznane, jest ogniem, który zapala wielu. Boże myśli nie są naszymi myślami, Jego drogi nie są naszymi drogami. Tam, gdzie jest wiara prawdziwa, tam człowiek bywa przez Boga zaskakiwany. Nie może być inaczej. Może za bardzo chcemy sami wszystko robić, może zbyt liczymy na siebie, na kościelną organizację. Nasze doświadczenie pokazuje, że aby ożywić Kościół, trzeba bardziej korzystać z charyzmatów.

Dla mnie to, co wydarzyło się w Koszalinie, to jest wyraźna podpowiedź dla Kościoła w Polsce, tak to czytam. Biskup, który gromadzi cały lokalny Kościół wokół Jezusa. Niczego bardziej nie potrzebujemy. Pozostanie mi ten obraz Księdza Biskupa, który idzie z Panem Jezusem w monstrancji między ludźmi na stadionie….

– Cały czas starałem się modlić, ale widziałem też twarze, piękne twarze i oczy pełne żaru. Pytam, jak ten cud mógł się wydarzyć. Jestem ciągle zadziwiony i bardzo szczęśliwy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama