Nowy numer 47/2019 Archiwum

Trędowaty w koronie

Zwyciężył Saladyna, przegrał ze straszliwą chorobą. „Dopóki żył, był niepokonany” – napisał o trędowatym władcy Królestwa Jerozolimskiego współczesny mu kronikarz.

Kiedy Bóg dał mi Egipt, byłem pewny, że miał na myśli też Palestynę – powiedział wielki wódz muzułmański Saladyn po zwycięskiej kampanii w Syrii w latach 1174–1176. Saladyn, Kurd z pochodzenia, rozprawił się ze wszystkimi rywalami i faktycznie został sułtanem Egiptu i Syrii. Pod jego rządami zjednoczeni muzułmanie stali się niezwykle groźnym przeciwnikiem dla państwa krzyżowców, założonego w Ziemi Świętej przez uczestników pierwszej krucjaty.

„Pożegluję tym morzem…”

Saladyn dążył do zniszczenia państwa krzyżowców, opierając się na sile militarnej i na ideologii dżihadu – „świętej wojny”. Stworzył sztab ludzi dla propagowania tej idei, a mówiąc o Palestynie, miał na myśli otoczone przez morze muzułmanów Królestwo Jerozolimskie. Spodziewał się, jak pisze Thomas Madden w swojej „Historii wypraw krzyżowych. Nowe ujęcie”, że wypędzi chrześcijańskich zdobywców z powrotem do Europy. Nie dosyć na tym. Madden przytacza zanotowane przez Baha ad-Din ibn Shaddada, przyjaciela i biografa Saladyna, słowa sułtana, że „(…) gdy Bóg daruje mi zwycięstwo nad resztą Palestyny (…) pożegluję tym morzem ku ich dalekim krainom i tam będę ścigał Franków, ażeby uwolnić ziemię od każdego, kto w Boga nie wierzy (…)”. Chodziło mu oczywiście o chrześcijan.

Królestwo wcześniej skutecznie się broniło. Nie tylko dzięki znakomitym, choć nielicznym, oddziałom zakonów rycerskich i napływającej coraz cieńszą strugą pomocy z Zachodu. Również dzięki umiejętnej dyplomacji, wygrywającej rywalizację pomiędzy muzułmańskimi władcami.

 

W 1177 roku sułtan uznał, że nadszedł czas ostatecznej rozprawy. Nie musiał obawiać się już ewentualnego wsparcia krzyżowców ze strony Bizancjum. Armia cesarza Manuela poniosła właśnie straszliwą klęskę w bitwie z Turkami pod Myriokefalonem. Owoce tej klęski na zawsze złamały potęgę Cesarstwa Bizantyjskiego. Saladynowi zadanie nie wydawało się więc trudne. Miał przewagę liczebną, a w dodatku chory od dawna na trąd król Baldwin IV nie wydawał się groźnym przeciwnikiem. 18 listopada 1177 roku Saladyn przekroczył granicę Egiptu i pomaszerował w kierunku Askalonu, nie napotykając oporu. Templariusze wezwali swoich wszystkich rycerzy do Gazy w obawie o twierdzę.

Kontratak Trędowatego Króla

Król Baldwin IV, który ukończył 16 lat i od roku samodzielnie sprawował rządy w Królestwie Jerozolimskim, mimo trawiącej go choroby do działania przystąpił błyskawiczne. Zebrał wszystkich rycerzy, a było ich w sumie 500, i z biskupem Betlejem, dzierżącym relikwię Świętego Krzyża, pogalopował do Askalonu. Dotarł tam tuż przed przybyciem wojsk Saladyna i wezwał do stawienia się wszystkich uzbrojonych mężczyzn Królestwa. Saladyn wyruszył w stronę Jerozolimy, pozostawiając pod Askalonem oddział mający blokować króla. Wydawało się, że Baldwin znalazł się w pułapce, a Jerozolima, pozbawiona jakiejkolwiek ochrony, dostanie się w ręce muzułmanów. W tej beznadziejnej sytuacji Baldwin IV przez gońca, któremu udało się wymknąć z miasta, polecił templariuszom pozostawić Gazę na łasce losu i przybyć pod Askalon, podążając za głównymi siłami sułtana. Ten, pewny, że droga do Jerozolimy stoi otworem, pozwolił rozpuścić swoje oddziały, by mogły one plądrować i grabić. Był to fatalny błąd.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji