GN 3/2019 Archiwum

Szymborska pochowana na cmentarzu Rakowickim

Bliscy, przyjaciele, ludzie kultury i sztuki, mieszkańcy Krakowa, czytelnicy, a także goście z kraju i zagranicy pożegnali w czwartek Wisławę Szymborską. Uroczystość pogrzebowa, zgodnie z wolą poetki, miała charakter świecki. Noblistka spoczęła w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

W ostatniej drodze poetki uczestniczyły rzesze ludzi. O godz. 12.00 trębacz z wieży Mariackiej zagrał „Nic dwa razy się nie zdarza”, utwór do wiersza Wisławy Szymborskiej. Ceremonia na cmentarzu Rakowickim miała charakter świecki, a udział w niej zabrali m.in. prezydent Bronisław Komorowski wraz z żoną, premier Donald Tusk, Ewa Kopacz, Bogdan Borusewicz, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdan Zdrojewski, posłowie, senatorowie, przedstawiciele władz Krakowa i województwa małopolskiego. Kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski przesłał Michałowi Rusinkowi, sekretarzowi noblistki, okolicznościowy list.

Pojawili się także znajomi i przyjaciele poetki, a także jej szwedzki tłumacz Andreas Bodegard oraz Leonard Neuger z Uniwersytetu Sztokholmskiego. A także m.in. Ewa Lipska, Adam Zagajewski, Jerzy Illg, Teresa Walas, Tomasz Stańko, Grzegorz Gauden, Henryk Woźniakowski, Aleksander Fiut, Ryszard Nycz, Tomasz Różycki, Marian Stala, Adam Pomorski, Adam Szostkiewicz, Uroczystość poprowadził aktor Andrzej Seweryn.

- Nie jest łatwo żegnać panią Wisławę Szymborską, poetkę, noblistkę, damę Orderu Orła Białego, bo wiemy, że nie ceniła sobie oficjalności; że żałowała czasu na ceremonię; że chciała mówić i uczyła nas, jak mówić, jak zwykły człowiek - powiedział prezydent Bronisław Komorowski. - Pragnę podkreślić jedynie to, że Wisława Szymborska pozostawia nam wielki dar, zapisaną w wierszach własną umiejętność dostrzegania wokół siebie tych zwykłych drobnych okruchów piękna i radości świata - dodał prezydent.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski przypomniał, że Szymborska przyjechała do Krakowa w 1931 roku. - Tutaj kończyła szkołę, studia, przeżyła lata okupacji, tu zaczęła pisać, pracowała jako urzędnik kolejowy. Ale Kraków był tym miejscem, które wybrała. Była krakowianką z wyboru. Tutaj odpowiadał jej klimat, ludzie, atmosfera - mówił prezydent Krakowa. - Była krakowianką z miłości do tego miasta. Z miłości, która była miłością w pełni odwzajemnioną. I ta wzajemność polegała nie tylko na tym, że kolejne władze Krakowa dawały jej dowody tej miłości, ale spotykała się także z miłością ludzi na ulicach, spotkaniach i festiwalach. Była osoba wyjątkową, skromną, taką jak każdy z nas. Mimo zaszczytów, laurów i orderów nie wywyższała się. Chciałbym w imieniu wszystkich mieszkańców miasta, którzy kochali panią Wisławę, pożegnać ją tutaj od nas wszystkich. Pani Wisławo niech pani spoczywa w pokoju - zakończył Jacek Majchrowski.

- Chciałoby się milczeć w smutku, ale humanizm to nie milczenie, to mowa. Szymborska wybrała sposób milczenia, który nie prowadził do gadulstwa - powiedział poeta Adam Zagajewski. - W twórczości jej próżno szukać frazesów, każdy jej wiersz jest arcydziełem. Dla znajomych była Wisią, mało kto podejrzewał, ze w tej kobiecie którą można było spotkać w stołówce literackiej, drzemie tak wielka poetka – wspominał przyjaciel noblistki.

Podczas ceremonii głos zabrał osobisty sekretarz noblistki Michał Rusinek. - Patrząc na to co się dzieje, zastanawiam się co by pani powiedziała. Pewnie podejrzewałaby pani, że ci wszyscy ludzie są tutaj przypadkowo, tylko coś ich zatrzymało w drodze na jakiś mecz. A może sparafrazowałaby pani własny często cytowany wiersz i powiedziała z błyskiem w oku "No, ksiądz istny Seweryn". Mam nadzieję, że nie ma pani nam tego za złe. Jest tu tyle ludzi, bliższych i dalszych, którzy wiedząc o pani niechęci do wielkich słów, nigdy nie odważyli się powiedzieć pani wprost jak bardzo są wdzięczni za pani obecność, za pani słowa - te poetyckie i te codzienne, za poczucie humoru, za ciepłą i cierpką ironię - mówił Michał Rusinek, przyjaciel i sekretarz noblistki.

„Niedługo przed śmiercią, mówiła pani, że miała dobre, długie, ciekawe życie. I szczęście do ludzi i przyjaciół. Była pani wdzięczna za to losowi i pogodzona z tym co miało się stać. Ciekawe co teraz pani robi, zakładała pani, ze w wersji pesymistycznej będzie pani siedzieć gdzieś przy stoliczku i pisać dedykację. A w wersji optymistycznej, w niebie jest podobno pani ulubiona Ella Fitzgerald, więc pewnie słucha jej pani teraz, paląc papierosa i pijąc kawę. Ale równocześnie może być teraz pani z nami. Zostawiła nam pani sporo do czytania i do myślenia. Dziękujemy pani Wisławo - mówił Rusinek.

Po uroczystości urna z prochami poetki została złożona w rodzinnym grobowcu.

Wojciech Bonowicz, publicysta, biograf ks. Józefa Tischnera podkreślił w rozmowie z KAI, że Szymborska była osobą, która wzbudzała sympatię ludzi o różnych poglądach. „Przez swoją skromność, sposób bycia i naturalność” – wyznał. Dodał, że jej poezja zawiera poważne pytania filozoficzne, egzystencjalne. Jak zaznaczył Bonowicz twórczość Szymborskiej była otwarta, a sama poetka miała szacunek do każdego istnienia. „Myślę, że w tej ostatniej drodze była bardzo uczciwa, charakter tej ceremonii wyrażał jej poglądy na świat, więc należało to uszanować” – powiedział. Zdaniem Bonowicza, Szymborska nie wiele mówiła o swoich poglądach na wiarę. „Jej stosunek do wiary bym określił jako `powściągliwość`, była w tej kwestii dyskretna” – mówił. „Jej poezja i pytania egzystencjalne, które umieszczała w wierszach, niewątpliwie łączyły się z obszarem wiary” – podkreślił.

Anna Dymna mówiła KAI, że wiersze Szymborskiej są drogowskazem. „Ona miała ogromny szacunek do wszystkiego, czy to było zwierzątko, czy człowiek” – mówiła.

Poetkę żegnali także mieszkańcy Krakowa i studenci. „Chciałem oddać hołd Szymborskiej. Jej poezja jest mówi o wartościach, których w obecnym świecie zaczyna brakować. Jestem człowiekiem głęboko wierzącym i mimo tego, że pogrzeb miał charakter świecki, modlę się tutaj za Wisławę Szymborską, ponieważ to jest moim zadaniem jako chrześcijanina” – mówił KAI Krzysztof Kowalczyk, mieszkaniec Krakowa.

Wisława Szymborska, poetka, laureatka Nagrody Nobla zmarła 1 lutego w Krakowie. Miała 89 lat.

« 1 »

Zobacz także

  • Kama
    09.02.2012 20:18
    Zrozumcie jedno,ta pani nigdy nie pojednala
    sie Bogiem,swiadczy o tym pogrzeb swiecki.
    Takze modlitwa jest tu zbedna.
    doceń 0
  • Maciej
    09.02.2012 23:19
    Którędy do Ciebie
    czy tylko przez oficjalną bramę
    ze świętymi bez przerwy
    w sztywnych kołnierzykach
    niosącymi przymusowy papier z pieczątką
    może od innej strony
    na przełaj
    trochę naokoło
    od tyłu
    poprzez ciekawą wszystkiego rozpacz
    poprzez poczekalnie II i III klasy
    z biletem w inną stronę
    bez wiary tylko z dobrocią jak na gapę
    przez ratunkowe przejście na wszelki wypadek
    z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej
    przez wszystkie małe furtki zielone otwierane z haczyka
    przez drogę niewybraną
    przez biedne pokraczne ścieżki
    z każdego miejsca skąd wzywasz
    nie umarłym nigdy sumieniem.

    ks.Jan Twardowski
    doceń 3
  • Arcz
    09.02.2012 23:43
    W neibie siedzi i pali się papierosy? o zgrozo...

    Nie rozumiem, dlaczego tę ateistkę i fankę Stalina pochowano w poświęconej ziemii....
    doceń 0
  • Sylwia
    10.02.2012 10:01
    Nowenno,ale o co ten raban?Po pierwsze,Szymborska,jak każdy z nas,ma prawo do błędów.Ze swej wczesnej twórczości i fascynacji socjalizmem nigdy potem nie była dumna.Swego zaangażowania politycznego wstydziła się tak bardzo,że popadła w odwrotną skrajność:miała dystans do wszelkich idei.Czy Pawłowi z Tarsu też wypomniałabyś z pewnością niechlubną przeszłość?

    Po drugie:że nie życzyła sobie katolickiego pochówku?A jakiż to zarzut?Że ktoś jest uczciwy wobec siebie,ludzi,wreszcie,nie zawaham się tego napisać:Pana Boga?Za życia nie deklarowała wiary.Prosząc o katolicki pogrzeb zachowałaby się jak hipokrytka."Obyś był zimny albo gorący"-czytamy w Apokalipsie.Nie letni.Lepiej chyba stanąć przed Panem Bogiem jako zdeklarowany ateista niż pozorowany katolik.

    Po trzecie wreszcie:może i naiwna była ta wizja nieba pana sekretarza,ale była to jedyna chrześcijańska intuicja na tym świeckim pogrzebie:że nie jesteśmy tylko materią,że mamy nadzieję na życie wieczne.Ja się cieszę,że tego elementu nie zabrakło,tej nadziei,że Umarła gdzieś żyje naprawdę,a nie fikcyjnie przez tę najgorszą z metafor:w naszej pamięci.Czasem dobrze,gdy ktoś z żałobników przemyci wśród panegiryków na cześć zmarłego tę nadzieję.O wiele mocniej i już jednoznacznie w chrześcijańskim duchu zrobił to swego czasu Piotr Fronczewski,który nad trumną Gustawa Holoubka wypowiedział Credo.

    Natomiast zgadzam się z tobą,że pani Szymborskiej potrzebna jest modlitwa.Skoro ty i ja wiemy to,czego nie wiedzieli mówcy nad grobem noblistki,to wygląda na to,że możemy coś dla Niej zrobić...
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy