Nowy numer 48/2020 Archiwum

Chrystus w fekaliach

Spektakl, gdzie twarz Chrystusa oblewa się fekaliami zbiera owacje. W Europie protestuje sporo katolików. A w Polsce nikt się tym nie przejmował.

„To najbardziej ohydny spektakl dekady”- piszą komentatorzy „Avvenire”. W Mediolanie, bowiem miała miejsce premiera głośnego spektaklu Romea Castellucciego o wizerunku Boga. Obrazoburczą sztukę "O twarzy. Wizerunek Syna Boga" wystawiono mimo ciągnących się od dwóch tygodni protestów. Kuria w Mediolanie złożyła oświadczenie i apel do twórców sztuki o zaprzestanie wystawiania jej. „Uprawiajmy kulturę, ale nie obrażajmy się” – apelował kard. Angelo Scola.

W skrócie: bohaterem sztuki jest staruszek. Na scenie jest tylko w pampersie, ma biegunkę. Twórcy spektaklu rozpylają na scenie odór fekaliów. Wszystko na tle gigantycznej twarzy Chrystusa. Twarz Jezusa na ogromnym obrazie niemal ożywa pod ciężarem ogłuszających uderzeń muzyki. Wizerunek Jezusa w trakcie, pokrywa się brązową cieczą, z której formuje się napis: „Nie jesteś moim pasterzem”. Castellucci „obnaża współczesną Golgotę starości” – komentuje sztukę „The Guardian”. „Dla Castellucciego Jezus to tylko i aż imię; imię tak mocno obecne w świadomości ludzkiej, że staje się niemal niewidoczne. Jest obecne poza świadomością i nauką; poza uczuciami i historią; jest obecne radykalnie i zasadniczo, niezależnie od czyjejś woli” – komentują krytycy.

Nie wiem nad czym bardziej zapłakać – nad treścią sztuki, czy komentarzami, czy współczesnością – faktycznie żyjemy tak jakby Chrystus nie istniał? A może nad informacją, której doszukałam się czytając o wydarzeniach w Mediolanie? Bo w ubiegłym roku obrazoburczy spektakl Castolluccciego wystawiono we Wrocławiu. Na Festiwalu Dialog zebrał owacje na stojąco. I ani pół katolika – a przynajmniej nikt o tym nie wspominał, nie ma żadnych śladów – nie uznało w naszym katolickim kraju, że należy zaprotestować. Na ulicach Paryża, Londynu i Rzymu tłumy wychodziły na ulice. W Mediolanie gromił kard. Scola (nota bene to pierwsza kuria w Europie, która odważyła się obronić Jezusa!). Jesteśmy miałcy. Coraz częściej słyszę, że lepiej się nie odzywać, bo to jeszcze reklamę przyniesie sztuce. Lepiej nie mówić nic, kiedy np. jeden z czołowych producentów koszul w Polsce, wyśmiewa się z Chrystusa na Krzyżu. Bzdura! Bojkot firmy, oznaczałby plajtę. Nie godzę się na milczenie w prasie, na ulicach, w tego typu sprawach. Na Boga, nie można przyglądać się z założonymi oczami, kiedy goły facet obrzuca fekaliami najdroższą dla wielu z nas Osobę na świecie, przyjaciela, Boga! No, nie można. Nie można chować głowy w piasek. Chrześcijanie to nie potulne misie gumisie, których można fekaliami zbryzgać. Źle chyba interpretujemy policzek Jezusowy: Jezus mówi by go nadstawić, ale kiedy go biją, nie milczy, a pyta: „czemu mnie bijesz?”. Prosi o uzasadnienie.

W oficjalnym liście do Castellucciego, metropolita Mediolanu napisał: „Kocham sztukę, ale są granice, których nawet twórcy przekraczać nie mogą. Może Pan być kontrowersyjny, nie znaczy to, że ma pan uprawnienia do tego by deptać to co dla chrześcijan jest najcenniejsze”. Dziękuję kard. Scoli! Metropolita Mediolanu dziś wydał polecenie by odprawiać nabożeństwa ekspiacyjne w tej intencji. Dziennik Episkopatu Włoch rozpętał medialną wojnę z twórcami spektaklu. I nie jest to reklama, a debata publiczna, także dotykająca sensu chrześcijaństwa. O to chodzi. Mamy bronić Jezusa, tak jak w marszach pro-life bronimy nienarodzonych dzieci. Mamy protestować. Mamy przestać być miałcy.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama