Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ludzie zależni

Uzależnienie tkwi nie w narkotyku, lecz w tym, kto go podsuwa.

Dzięki płytom z „Narnią”, dołączonym do „Małego Gościa”, odświeżyłem sobie treść tej znakomitej, teoretycznie przeznaczonej dla dzieci, powieści.
Tym razem moją uwagę przykuł fragment pierwszej części, w którym jeden z bohaterów, Edmund, daje się omotać złej czarownicy. Skusiła go pustymi pochlebstwami, a już zupełnie go sobie kupiła, gdy od ręki spełniła jego życzenie. Chciał ptasiego mleczka – proszę bardzo, wyczarowała ze śniegu ozdobne pudełko słodyczy. Chłopak się napchał, ale głodu przyjemności nie zaspokoił, a wręcz go wzmógł. Były z tego potem same nieszczęścia.

– Jakie to prawdziwe – pomyślałem sobie. Takie „cuda” to diabeł robi bez problemu. Natychmiastowa realizacja egoistycznej przyjemności to jego specjalność. Choć sam nic nie ma, umie wyczarować z niczego „cukierki”, bo przyjemność dla przyjemności to też jest nic. To podstawa mentalności antykoncepcyjnej: puste doznanie, które niczego nie wnosi i niczego po sobie nie zostawia oprócz wzmożonego chciejstwa. Wypisz wymaluj – marihuana.

Nic dziwnego, że awanturę o uwolnienie tego narkotyku wywołała akurat (de)formacja polityczna w postaci Ruchu Palikota. Co by nie gadać, ci ludzie, niezależnie, jak to nazywają, deklarują się po stronie zła, toteż zło się nimi posługuje. Sami jednak byliby bezradni jak feministka w Arabii Saudyjskiej, gdyby nie liczni klakierzy ich pomysłów. – Marihuana nie szkodzi bardziej niż nikotyna – twierdzą jedni. – Skoro zakazujemy marychy, zakażmy też alkoholu – dodają drudzy. Jeszcze inni powołują się na wolność jednostki albo karkołomnie uzasadniają, że narkotyzowanie się ma jakieś zalety, na przykład że dobrze robi na prostatę.

No dobrze, wyobraźmy sobie, że „miękkie narkotyki” rzeczywiście nie są gorsze od papierosa. Ale czy to by znaczyło, że mamy wprowadzać do wolnego obiegu kolejną rzecz złą, bo jest „nie gorsza” od czegoś innego złego? Czy z faktu, że wolno kupić jedną rzecz uzależniającą, wynika, że powinno się poszerzyć ofertę uzależnień? Każda rzecz zła jest zła, nawet gdy to „małe zło”. Wielkie paskudztwo może wejść nawet przez małą furtkę. Skoro ślepi tego nie widzą, powinni to uwzględnić przynajmniej ci, którzy mają świadomość, że człowiek to nie tylko ciało.

Dawno temu na spotkaniu grup modlitewnych zaobserwowałem taki obrazek: w przerwie między modlitwą a konferencją jakiś pan w średnim wieku zapalił papierosa. Wtedy podszedł do niego młody człowiek i zapytał: „Czy Jezus chce, żeby pan palił?”. W faceta jakby piorun strzelił. Najpierw wyrzucił papierosa, a potem zaczął się jąkać, że jeszcze nigdy nie myślał o tym w ten sposób. Rzeczywiście, rzadko się myśli w ten sposób. A szkoda, bo skoro głosimy Jezusa, który wyzwala, dajemy Mu osobliwe „świadectwo”, gdy tkwimy w jakichkolwiek uzależnieniach. A jeszcze gorzej, gdy dołączamy się do chóru pożytecznych idiotów, usprawiedliwiających, a nawet zachwalających to, czym diabeł zniewala ludzi. Kiedy się służy dobremu Bogu, nie należy obżerać się ptasim mleczkiem od złej czarownicy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także