Nowy numer 9/2021 Archiwum

Uprzedmiotowione dzieci

Azjatyccy imigranci przywożą do Kanady barbarzyński "obyczaj" zabijania nienarodzonych dzieci, gdy na zdjęciach USG widać, że urodzi się dziewczynka. Informację o tym procederze podaje Canadian Medical Journal (CMAJ).

W niektórych krajach azjatyckich, gdzie ceni się przede wszystkim synów, zaś córki uchodzą za obciążenie rodziny, stosowana jest praktyka selekcji mających urodzić się dzieci. Redaktor naczelny CMAJ Rajendra Kale powołuje się na dane kanadyjskie o imigranckich społecznościach azjatyckich: z Chin, Indii, Korei, Wietnamu i Filipin. Dane te wskazują na silny związek faktu, że najmłodsze urodzone dziecko to chłopiec, z tym, że wcześniej urodziły się dziewczynki.

Kale cytuje też dane z USA, pochodzące co prawda z badania o niewielkiej skali, które świadczą o doborze płci dziecka przez przyszłych rodziców. Dane dotyczące grupy kobiet pochodzących z Indii wskazywały, iż 89 proc. kobiet, które wiedziały podczas ostatniej ciąży, że urodzą dziewczynkę, decydowało się dokonać aborcji.

Badanie w grupie Kanadyjczyków pochodzących z Indii dowiodło, że szczególnie w rodzinach, gdzie urodziły się już dwie dziewczynki, rodzi się nieproporcjonalnie mało następnych dziewczynek.

Jedno z badań National Bureau of Economic Research, bazujących na danych ze spisu powszechnego, wykazało, że w społecznościach azjatyckich w Kanadzie odsetek urodzeń chłopców jest nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do normalnych średnich.

Dziennik "The Toronto Star", powołując się na badania prof. Prabhat Jha z Uniwersytetu Toronto, przypominał, że w Indiach na 1000 chłopców rodzi się 914 dziewczynek, zaś w Chinach - 833 dziewczynki. Syn traktowany jest jako zabezpieczenie emerytalne rodziców, dziewczynka "kosztuje" ze względu na konieczność posagu przy zamążpójściu, stąd selekcja płci.

Redaktor naczelny CMAJ sugeruje, że lekarze powinni przekazywać przyszłej matce informacje nieistotne z medycznego punktu widzenia dopiero po 30. tygodniu ciąży. Obecnie dane o płci dziecka są zazwyczaj przekazywane rodzicom ok. 20 tygodnia ciąży.

Dziennik "The Globe and Mail" podsumował, że opóźnienie w przekazywaniu informacji o mającym urodzić się dziecku jest propozycją, której nie da się ani przełożyć na język prawa, ani wyegzekwować. Aparaty do wykonywania USG są obecnie niewielkie, nie trzeba korzystać ze szpitala, by sprawdzić płeć dziecka. Łatwo przeprowadzić też badanie krwi. Dziennik podkreśla, że w Indiach, gdzie udzielanie informacji o płci nienarodzonego dziecka jest od 1994 r. nielegalne, właśnie w ramach walki z doborem płci pożądanych dzieci, nie daje się tego zakazu realizować.

Jak relacjonowała telewizja CBC, kanadyjscy lekarze są przeciwni takiemu ograniczaniu dostępu rodziców do informacji o dziecku. Wskazują, że rodzice mogą po prostu pojechać do USA i tam sprawdzić płeć dziecka. Zdaniem lekarzy w długim terminie sprawdzić się może jedynie edukacja walcząca ze stereotypem niskiej wartości kobiety.

A co z edukacją dot. poszanowania każdego ludzkiego życia od poczęcia bez względu na "kulturowe" stereotypy?

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama