Nowy numer 28/2020 Archiwum

Wolność, Równość, Kłamstwo

Rzeź ludności Wandei to jedna z czarnych plam na sumieniu Francji. Od czasów Wielkiej Rewolucji historycy mieli dbać, by Francuzi nie pamiętali o tej zbrodni. Kłamstwo wandejskie wyszło na jaw, ale jego demaskatorzy są dziś prześladowani.

Wandea jest raną, która przynosi chwałę – napisał Victor Hugo w „Roku 93”. W wojnie domowej o Wandeę brał udział jego ojciec, Hugo więc w książce spisał relację naocznego świadka: okrucieństwo o wyjątkowej skali. Z Wandejczyków zdzierano żywcem skórę i robiono z niej ubrania dla wojska, wbijano ich na pale, topiono na tratwach. Hugo nie użył jednak słów „terror” ani „ludobójstwo”. O Wandei we Francji milczano przez ponad sto lat.

Stéphan Courtois, wybitny francuski historyk: – Masowe zbrodnie w Wandei popełnione między latem 1793 r. a wiosną 1794 r. były ukrywane i maskowane przez historyków republikańskich, potem przez komunistycznych. Robespierrowscy historycy dostali rozkaz, by dbać o rozprzestrzenianie narodowej amnezji o zbrodniach w Wandei. Do dziś to temat tabu na naszych uczelniach.

I temat niebezpieczny, bo ci, którzy mówią o Wandei prawdę, są dziś szykanowani przez… państwo. Jak Reynald Sécher, historyk, który kwestią Wandei zajmuje się od ponad 30 lat. Kiedy po raz pierwszy w swojej pracy naukowej o wojnie w Wandei użył określeń „ludobójstwo” i „eksterminacja”, zwolniono go z Sorbony.

Tymczasem z dokumentów, które ujawnił, wynika jasno: w Wandei doszło do ludobójstwa i pierwszej na tak wielką skalę eksterminacji ludzi. Chodziło o to, by wymordować najbardziej katolicki lud we Francji. A potem zniszczyć dowody zbrodni. Francja tej prawdy nie chce przyjąć.

Zniszczyć Kościół

Na hasło „Wandea” sporo Francuzów reaguje: „A tak, wojna domowa, epizod”, lub: „Robespierre rozgromił tam chłopów, którzy stanęli w obronie króla”, albo jak napisał mi znajomy Francuz: „W Wandei nie było żadnego ludobójstwa! To demagogia. By się przekonać, wystarczy sięgnąć po badania i książki Jeana-Clementa Martina, dyrektora Instytutu Historii Rewolucji Francuskiej!”. Faktycznie przywołany Instytut, jak cała Francja, rewolucję gloryfikuje, a na temat Wandei rozprzestrzenia kłamstwa. Zaprzecza nawet, że region Wandei należał do najbardziej katolickich w kraju, oraz że prześladowania księży osiągały tam apogeum. – Bito ich, zdzierano z nich skórę, wieszano, nabijano na pale, podpalano żywcem – opowiada Reynald Sécher. – Mamy w swojej historii tysiące takich jak wasz bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

Publikacja pierwszej książki Reynalda Séchera pt. „Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea departament zemsty” w 1996 r.
wywołała burzę we Francji. Zagotowało się w środowisku historyków, huragan przetoczył się przez prasę. Jak można nazywać „ludobójstwem” masakrę 200 tys. osób? – oburzano się.

Sécher, wówczas jeszcze profesor na paryskiej Sorbonie, przedstawił dowody, liczby, plany i strategię przywódców Rewolucji Francuskiej wobec mieszkańców Wandei.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama