Nowy numer 42/2020 Archiwum

Siła mediów

Zamieszanie wokół prezydenta RFN pokazuje, że w demokracji media czyszczą życie publiczne.

To media ujawniły, że prezydent Christina Wulff, jeszcze jako premier landu Dolnej Saksonii wziął kredyt od swego kolegi biznesmena Egona Geerkensa na zakup domu, dla siebie i nowej żony Bettiny. Wulff formalnie wziął pieniądze od żony Geerkensa, dlatego gdy w parlamencie Dolnej Saksonii padło pytanie o jego związki z biznesmenem, zaprzeczył jakoby miały być między nimi jakieś relacje finansowe.

Kłamstwo miało krótkie nogi i teraz przypomniano mu tamte wydarzenie. Później media wykryły, że Wulff nie zawarł przy kupnie domu umowy notarialnej, a do ksiąg wieczystych nie zostali wciągnięci kredytodawcy i do tej pory nie został przedstawiony żaden dowód umorzenia tego kredytu. Także media wykryły, że zawsze elegancko ubrana Bettina Wulff nosi często stroje ze znanych firm krawieckich, które otrzymuje gratisowo z ich najnowszych kolekcji. Wreszcie ujawniły telefon jaki prezydent Wulff wykonał do Kaia Diekmanna redaktora naczelnego Bild-Zeitung, aby zapobiec publikacji materiału na swój temat, co pogrążyło go chyba ostatecznie.

Autorytet Wulffa upadł tak nisko, że coraz głośniej mówi się w Berlinie o szukaniu jego następcy, co być może będzie oznaczało, że rządząca koalicja chadecko-liberalna będzie musiała zaakceptować kandydata z szeregów opozycji.

Miałem niedawno okazję rozmawiać z wpływowym działaczem CDU, który komentując aferę Wulffa szczególnie zniesmaczony był jego głupotą. Najbardziej irytował go fakt, że prezydent nagrał się na poczcie głosowej komórki Diekmanna, w sposób oczywisty zostawiając dowód swych nacisków na media. Zwrócił mi przy okazji uwagę, że w Polsce istnieje przekonanie, że na Zachodzie politycy są bardziej uczciwi i lojalni wobec swych wyborców. To mylny pogląd, powiedział. Afera Wulffa pokazuje, dodał, że nasi politycy są tak samo pazerni, skłonni do obchodzenia prawa oraz dbania o własny interes, jak wasi. Jeśli czynią to może rzadziej to wyłącznie z obawy przed mediami, które czasami wchodzą w nimi w nieformalne układy, ale lojalne są tylko wobec własnych interesów oraz swych czytelników bądź odbiorców. Jeśli poczują świeżą krew, są jak rekiny. Nie przestaną atakować, aż ofiara wyda ostatnie tchnienie, zakończył melancholijnie, pociągając ostatni łyk piwa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się