GN 43/2020 Archiwum

Laicyzacja? To zależy od nas

Od nas zależy, czy będzie sekularyzacja – mówi w rozmowie z KAI dr Dariusz Karłowicz, prezes Fundacji św. Mikołaja. Pomysłodawca Orszaku Trzech Króli, który po raz trzeci przejdzie ulicami Warszawy, opowiada, jak grupa entuzjastów zorganizowała pierwszy Orszak, w którym przeszedł kard. Kazimierz Nycz i zapewnia, że laicyzacja nie jest samosprawdzającą się przepowiednią.

Karłowicz wyjaśnił, że spośród dwóch typów religijności i postaw kulturowych bliższa mu jest postawa afirmatywna – tworzenie, a nie krytykowanie i potępienie świata. Działalność Fundacji św. Mikołaja czy pomysł Orszaku Trzech Króli starają się realizować taki afirmatywny wzorzec.

– Od początku lat 90. byłem bardzo przygnębiony wykorzystywaniem symboli religijnych i chrześcijańskich w reklamie i kulturze masowej w sposób daleki od taktu i smaku. Jeszcze bardziej martwiła mnie zgoda chrześcijan na usuwanie ze sfery publicznej ważnych znaków chrześcijańskich i ich instrumentalizację. Smutnym przykładem tego jest św. Mikołaj, patron naszej Fundacji, który zredukowany do postaci Kola Klausa stał się karykaturą własnej misji. Jan Paweł II powiedziałby o niej, że była to misja krzewienia wyobraźni miłosierdzia – mądrej pomocy i żarliwej wiary – stwierdził Karłowicz. – Jestem też głęboko przekonany, że to, czy Polska będzie mniej czy bardziej chrześcijańska w najbliższych 30 latach zależy od nas – podkreślił.

Jego zdaniem w pewnym stopniu oczywiście zależy to także od oddziaływania mediów i kultury Zachodu, ale trzeba pamiętać, że człowiek jest istotą wolną. – Może się zdarzyć, że odniesień chrześcijańskich będzie ubywać, ale nie widzę też powodu, żeby ich nie przybywało, żeby przeżywanie Dobrej Nowiny nie było tylko domeną pobożnych chrześcijan, ale także źródłem głębokiej inspiracji dla polskiej kultury zarówno wysokiej jak i popularnej, a także zupełnie nowego, dziś powstającego obyczaju. Czy sekularyzacja opanuje nasze życie – zależy dziś od nas. To, co najbardziej grozi chrześcijaństwu to poczucie konieczności i nieuchronności sekularyzacji. Nie bez przyczyny w „Raju utraconym” Miltona jeden z diabłów mówi, że ma na imię Konieczność. Jako konieczność przedstawiał się komunizm, obecnie jako konieczność przedstawia się sekularyzację. Mamy prawo i powinniśmy budować świat tak, aby był piękny i wartościowy nie naruszając niczyjej wolności, ale nie wstydząc się, kim jesteśmy oraz historii, które mamy do opowiedzenia. Św. Łukasz Ewangelista pisze o wypadkach, które rozegrały się wśród nas. My tę Dobrą Nowinę opowiadamy, wchodząc w przestrzeń społeczną – wskazał Karłowicz.

Jego zdaniem rozprzestrzeniające się Orszaki w całej Polsce są mocnym dowodem na to, że prorocy sekularyzacji nadmiernie śpieszą się z wydaniem aktu zgonu polskiemu katolicyzmowi. Natomiast do wejścia w przestrzeń publiczną potrzeba entuzjazmu i odwagi wyjścia na ulicę i przyłączenia się do wspólnej zabawy, która jawnie i jednoznacznie jest chrześcijańska. Gdyż to, co łączy Orszaki w całej Polsce to nie rozrywkowe pikniki z chrześcijańską otoczką. Są to chrześcijańskie wydarzenia – to akty liturgii w greckim sensie tego słowa, czyli publicznego obowiązku, jaki na siebie biorą chrześcijanie.

– Mamy do czynienia z takimi właśnie liturgiami i ludzie się w to włączają. Trzy lata temu moja żona z koleżankami szyła po nocach szaty dla uczestników orszaku, rodzice ze Sternika robili dla chłopców tarcze i dzidy, nauczyciele przebierali się za Króli, a wolontariusze z Centrum i Fundacji nie spali po nocach – wspomina organizację pierwszego Orszaku, który wzięły na siebie szkoła Sternik, Centrum Myśli Jana Pawła II i Fundacja św. Mikołaja.

Uważa on za cenne, że inicjatywa wyszła z kręgu osób świeckich. To był oddolny ruch. Jest ona w najlepszym znaczeniu tego słowa z ducha soborowego, zaproponowana przez świeckich, którzy zaprosili duchownych, na czele z kard. Kazimierzem Nyczem. - Zapytałem ks. Kardynała, czy nie zechce jako arcypasterz pójść na czele ludu, swoich owieczek. A ks. Arcybiskup przyszedł w baranicy góralskiej i futrzanej czapie – wspomina prezes Fundacji św. Mikołaja. – To wzorcowa relacja między świeckimi i duchownymi. Nie są to wierni, którzy przyjmują dyktat hierarchii i realizują jakiś projekt, ale też nie są to wierni, którym hierarchowie nie są potrzebni, gdyż nie ma Kościoła bez biskupów. Warto o tym pamiętać, szukając nowych dróg dla chrześcijaństwa w Polsce – podkreślił Karłowicz.

Wyznał, że dla niego to ogromna radość, że tak się ta inicjatywa rozwinęła, w Warszawie organizuje ją dziś energicznie i z rozmachem Fundacja Orszaku Trzech Króli. Pole takich przedsięwzięć jest ogromne i też wielka jest radość z możliwości kształtowania rzeczywistości, która może być przyjazna dla tego, co naprawdę ważne, dobre i prawdziwe - stwierdził.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama