Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Stary dług

Dofinansowanie przez państwo systemu ubezpieczenia duchownych z Funduszu Kościelnego jest formą rekompensaty za mienie zrabowane Kościołowi w czasach PRL. To stary dług, który nie został spłacony.

Mówiąc o sytuacji bieżącej, nie można zapominać, że w czasach PRL duchowni na podstawie decyzji politycznych komunistycznej władzy, jako jedyna grupa społeczna, byli całkowicie wykluczeni z systemu ubezpieczeń społecznych, jaki wówczas funkcjonował. Nie mogli się ubezpieczać, nie przysługiwało im prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Z rozmysłem nadano im status obywateli drugiej kategorii, tzw. zasobów nieproduktywnych.

Wykluczeni z systemu

W latach 1945–1989 nie było żadnych ustaw regulujących kwestie ubezpieczeń społecznych kapłanów. Była to także jedyna grupa społeczna, która za swą pracę, a przecież większość księży pracowała jako nauczyciele religii, organizowanej w systemie pozaszkolnym, nigdy nie otrzymała żadnej zapłaty. Bolesne skutki tamtej sytuacji odczuwają do dzisiaj duchowni, którzy ciężko pracowali w czasach PRL. Wtedy nieraz byli przedmiotem represji, szykan oraz inwigilacji, a dzisiaj otrzymują najniższe emerytury. Gdy w marcu 1950 r. państwo odbierało dobra należące do Kościoła, to przyjmując ustawę o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego, deklarowało, że środki pochodzące z tej ustawy będą przeznaczone m.in. na cele związane z ubezpieczeniem społecznym osób duchownych. Wśród nich wymieniano: udzielanie duchownym pomocy lekarskiej, objęcie ich ubezpieczeniem chorobowym oraz utworzenie specjalnego systemu zaopatrzenia emerytalnego.

W praktyce jednak z tego przywileju korzystał zaledwie niewielki procent tzw. księży patriotów, którzy w zamian za to, że przystąpili do organizacji prorządowej, otrzymywali wsparcie z Funduszu Kościelnego. Komuniści od 1950 r. do końca PRL stosowali wobec księży taktykę kija i marchewki. Wypłata świadczeń miała być marchewką, uzależniającą duchowieństwo od władzy. Jak ocenił Zenon Kliszko, bliski współpracownik Władysława Gomułki, który w kierownictwie partii odpowiadał za sprawy wyznaniowe: „Jeśli nie weźmiemy księży na garnuszek, to nie zmienimy sytuacji”. Zdecydowana większość polskich kapłanów odrzuciła marchewkę, którą chciała ich kupić komunistyczna władza, i do dzisiaj, już w wolnym kraju, ponosi konsekwencje tamtych rozwiązań.

W systemie powszechnym

Dopiero od 1989 r. duchowni w Polsce zostali włączeni do powszechnego systemu ubezpieczeń emerytalnych. Stało się to za sprawą ustawy z 17 maja 1989 r. o ubezpieczeniu społecznym duchownych, która była częścią przyjętego wówczas pakietu ustaw wyznaniowych. Należy podkreślić, że przepisy tej ustawy dotyczyły nie tylko księży katolickich, ale duchownych wszystkich Kościołów i innych zarejestrowanych związków wyznaniowych. Nie ulega wątpliwości, że celem ustawy było naprawienie krzywd wynikających z faktu, że Fundusz Kościelny w czasach PRL nie realizował swych ustawowych funkcji. Dlatego w preambule ustawy o ubezpieczeniu społecznym duchownych wyraźnie napisano, że jest ona formą realizacji gwarantowanego przez Konstytucję PRL prawa obywateli do ochrony zdrowia i ubezpieczenia społecznego oraz uwzględnia „postanowienia zawarte w ustawie z dnia 20 marca 1950 r. o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł
  • Bronak Kamarouski
    02.12.2011 19:18
    Baaaardzo żal mi tych bohaterów. Nie dość, że wtedy ich okradziono "w majestacie prawa", że nie wypłacano im pensji, nie leczono za darmo i nie płacono rent i emerytur, to jeszcze teraz każą im "sprawiedliwie" wg wniesionych składek, żyć za minimalną emeryturę. Ci ludzie już przeszli Czyściec. Od razu pójdą do Nieba.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji