Nowy numer 50/2019 Archiwum

Szkodnictwo katolickie

Krzyż nigdy nie narusza dóbr osobistych, lecz zawsze osobiste zła.

Jakiś pan ze Świnoujścia skierował skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, bo go bolą krzyże. Na razie nie wszystkie, lecz te, które wiszą w świnoujskim Magistracie. On przez nie „cierpi”. Obecność krzyży narusza jego dobra osobiste: „godność oraz wolność sumienia i religii”. Polskie sądy powiększyły cierpienie tego pana, ponieważ odrzuciły jego powództwo. Żąda więc teraz – oprócz, oczywiście, usunięcia krzyży – również 10 tys. euro zadośćuczynienia za naruszenie rzeczonych dóbr osobistych.
Wiele wyjaśnia fakt, że człowiek ten jest szefem świnoujskich struktur Ruchu Palikota. Ale nie tylko wyjaśnia, lecz i w jakimś stopniu tłumaczy. Bo skoro się ten pan opalikocił, to się też jednak jakoś określił. Stanął po stronie wrogów cywilizacji chrześcijańskiej i to jest jasne. Wiadomo, że chce świata, w którym wszystko stanie na głowie. Wiadomo, co myśli, czego się po nim spodziewać i gdzie się go nie spodziewać – na przykład w kościele.
Tacy nie są najgorsi. Podobnie jak Nergale i jemu podobni nieszczęśnicy. Oni grają w otwarte karty i nikogo nie zaskoczy, gdy się okaże, że to karty tarota.
Najgorsi dla chrześcijaństwa są katolicy, którzy takich ludzi utwierdzają w poczuciu słuszności i umożliwiają im realizację ich obłędnych pomysłów. Przecież taki Nergal nie wtargnął do telewizji bez przepustki i nie sterroryzował obsługi groźbą: „Dawać mi antenę, bo zacznę śpiewać”. To byłoby przynajmniej jakieś wytłumaczenie. Ale tak nie było. Ktoś mu udział w programie zaproponował, ktoś przygotował, ktoś zrealizował. I z pewnością w większości byli to ludzie uznający się za katolików. To są prawdziwi wrogowie Kościoła. To przez ich „postawę dialogu”, wykluczającą jakąkolwiek stanowczość w obronie podstawowych zasad, chrześcijaństwo staje się wydmuszką. To przez nich powstaje wrażenie, że nie warto iść za Ewangelią, skoro ma takich „obrońców”. Przecież to katolicy, a nie kto inny, powtarzają androny w rodzaju: „ważne, żeby krzyż był w sercu, a nie na ścianie”. Czym jest takie gadanie, jeśli nie oświadczeniem, że krzyż jest nieważny? Czym to jest, jeśli nie deklaracją, że – według jej autorów – chrześcijaństwo wtedy jest dobre, gdy niewidoczne?
Jeśli katolik jest gotów bez oporów zdjąć krzyż, to znaczy, że nie ma oporów przed szkodzeniem bliźnim. Bo przecież my wiemy, że krzyż jest czymś więcej niż symbolem, prawda? My wiemy, że nie tylko krzyż na ścianie, ale nawet znak krzyża nakreślony ręką jest błogosławieństwem, prawda? A błogosławieństwo to zawsze dobro i pożytek dla każdego człowieka, który znajdzie się w jego zasięgu. Nawet gdyby człowiek o tym nie wiedział i nawet gdyby w to nie wierzył, krzyż zawsze jest dla człowieka dobrem. Również dla Palikota, dla Nergala, dla tego delikwenta ze Świnoujścia – krzyż jest dobrem. Bo dobrem jest ochrona ludzi przed wpływem zła, a złem usuwanie tej ochrony. I to dobrze, że ktoś na widok krzyża „cierpi”. Bo to nie on cierpi, lecz zło, które się w nim rozsiadło. No to jak: chcemy przynieść ulgę człowiekowi czy złu?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Viator
    24.11.2011 10:37
    Już Pana Redaktora rozumiem. Jeśli stwierdzenie „ważne, żeby krzyż był w sercu, a nie na ścianie uważa Pan za "andron" to znaczy, że nie zależy Panu na tym, żeby chrześcijanin miał krzyż w sercu. Ważne, żeby wisiał na ścianie.

    Właśnie stąd się bierze fasadowe chrześcijaństwo, w którym Boga nie ma w sercu, ale jest na języku i na palcach stukających pełne "katolickiej nienawiści" teksty komentarzy.

    Bo obrona krzyża wiszącego na ścianie nie przekłada się na krzyż wiszący w sercu. Pan Redaktor obśmiewając androny powinien to jednak zauważyć. Krzyż powinien być najpierw w sercu. Potem dopiero troska o to, żeby wisiał na ścianie, ma sens.

    W moim domu w różnych miejscach wisi kilka krzyży. Mam krzyż na biurku. Noszę go od lat na szyi. Jednak nie będę rozdzierał szat, jeśli zniknie z sejmu. Bo Pan Jezus zapowiedział swoim uczniom nie triumf nad światem, ale ciągła wrogość świata. W sytuacji, w której chrześcijanie dyktują warunki, ustawiają wszędzie bez przeszkód swoje symbole zastanawiam się, ile warte jest ich chrześcijaństwo. Czy to przypadkiem nie znak, że niczym się już od świata nie różnią, więc i ich symbole nie napotykają na większy sprzeciw...
  • Fryderyk
    24.11.2011 14:39
    Viator, czy nie zastanawia cię dlaczego tego pana ze Szczecina nie mierżą inne krzyże np. te na cmentarzach, na kościołach i gdziekolwiek tam jeszcze, ale przeszkadza mu krzyż w urzędzie? Dla mnie krzyż to krzyż, a temu panu zależało chyba jedynie na tym, żeby narobić wsi i dostać się do gazety. Gdyby tak było to piana na ustach wyskakiwała by mu na widok wszystkich krzyży, ale jak w opisanym przypadku tak się nie dzieje. Nie zrozum mnie źle jestem zdecydowanym przeciwnikiem używania krzyża do celów politycznych jak to miało miejsce przed pałacem prezydenckim, ale w urzędach zupełnie mi nie przeszkadza widok krzyża, wręcz przeciwnie jest on dla mnie symbolem nowożytnej cywilizacji europejskiej.
  • poszukujący
    25.11.2011 20:33
    "Krzyż jest błogosławieństwem. A błogosławieństwo to zawsze dobro i pożytek dla każdego człowieka." Oto kolejny drogowskaz drodze moich poszukiwań.
    doceń 13

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji