Nowy numer 46/2019 Archiwum

Dumni, że się wstydzą

Wstydzę się za mój Kościół – oświadczył redaktor Jan Turnau w „Wyborczej”. Chodzi o zakaz wypowiedzi dla mediów dla ks. Adama Bonieckiego, wydany przez zgromadzenie marianów.

Niezależnie od tego, czy ten zakaz jest słuszny czy nie, to ma obowiązywać tylko przez miesiąc. To chyba nie jest wielka krzywda dla zakonnika, który ślubował posłuszeństwo przełożonym. Jednak chodzi mi w tym komentarzu o coś innego: o głosy oburzonych katolików, jak Zbigniew Nosowski i Jan Turnau, którzy wstydzą się, że decyzja o zakazie wypowiedzi jest w ogóle możliwa w ich Kościele. A tytuł tekstu Jana Turnaua w „Gazecie Wyborczej” brzmi już całkiem jednoznacznie: „Wstydzę się za mój Kościół”.

A więc po pierwsze: nie wstydźcie się za cały Kościół, bo to nie cały Kościół wydał zakaz dla księdza Bonieckiego, tylko zgromadzenie księży marianów. A za księży marianów również nie powinniście się wstydzić, ponieważ, o ile mi wiadomo, nie jesteście panowie członkami tego zgromadzenia.

I po drugie: bardzo mnie dziwi, że redaktor Turnau, którego uważam za bardzo uczciwego, prawego człowieka, akurat teraz poczuł wstyd „za mój Kościół”, natomiast nie wyraził wstydu cztery dni wcześniej, kiedy jego gazeta na czołówce głównego wydania sugerowała, by pozywać do sądu lekarzy, którzy odmówili zabicia przez aborcję dziecka z Zespołem Downa. To przecież był jeden z dwóch najbardziej obrzydliwych tekstów w historii „Gazety Wyborczej”, porównywalny tylko z otwartym nawoływaniem do zabicia nienarodzonego dziecka 14-letniej Agaty dwa lata temu. Czy to nie było jak naplucie w twarze wszystkim rodzicom dzieci z Zespołem Downa? Jestem przekonany, że tekst obraził wielu ludzi także w samej „Gazecie Wyborczej”. Przecież krytyk Tadeusz Sobolewski z działu kultury „Wyborczej” otwarcie opowiada o swojej ogromnej miłości do własnej córki z Zespołem Downa, która zresztą intelektualnie bardzo dobrze się rozwinęła. Moja koleżanka z redakcji, Basia Gruszka-Zych, kiedyś z tą dziewczyną rozmawiała, cytowała też we wzruszającym artykule jej piękne, wywołujące metafizyczny dreszcz życzenia, które jako nastolatka pisała dla rodziców, np.: „Dla Matuli. Ani strachu, ani śmierci. Miłość jest wieczna, zawsze będziemy żyć, a nasza miłość będzie aż do śmierci i do starości. Spotkamy się w niebie i nie trzeba się bać śmierci”.

Szanuję ideę Jana Turnaua, że chrześcijanie nie powinni zamykać się na dalekie od wiary środowiska, że powinni w nie wchodzić i od środka wprowadzać do nich wartości. Jestem temu w stanie przyklasnąć. O ile oczywiście nie okaże się po 20 latach pracy w takim miejscu, że stało się na odwrót: że to środowisko nas zmieniło. Mam bowiem wrażenie, że pan redaktor zawsze jest łagodny i wyrozumiały, jeśli chodzi o wyskoki swojego środowiska, natomiast wobec Kościoła już tej samej zasady nie stosuje.

A już na pewno nie na miejscu jest wyrażanie na tych łamach wstydu za Kościół, jeśli cztery dni wcześniej nie wyraziło się publicznie wstydu za własną gazetę. I to w sprawie, która jest nieskończenie ważniejsza niż obowiązujący przez miesiąc zakaz wypowiedzi dla nawet najzacniejszego duchownego.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • netizen
    06.11.2011 20:37
    Widzę sporo negatywnych komentarzy do artykułów redaktorów GN oraz do decyzji Zakonu Marianów. Zatem chciałem wyrazić swoje poparcie dla GN oraz wspomnianej decyzji w ramach próby zrównoważenia tychże głosów.

    Co ksiądz Boniecki powiedział źle? W zasadzie nic złego w samej treści. Jednak popełnił dwa moim zdaniem kluczowe błędy:
    1. Dał się wciągnąć do instrumentalnej gry przez media, które dążą do osłabienia Kościoła.
    2. Wypowiada się jako duchowny, traktowany jako strona kościelna w dyskusji, w której strona kościelna już się wypowiedziała. Na dodatek wypowiedziała się inaczej, niż ks. Boniecki, który rozpowszechnianie własnych opinii powinien troszkę przyhamować.

    Kościół do zbiór wielu głosów. Każdy z nich ma swoją wagę. Media zaczęły nadawać większej wagi głosowi, który im się podoba, ale nie jest głosem Kościoła. Jeżeli ks. Boniecki ma inne zdanie powinien przede wszystkim wyrażać je w korespondencji i w dialogu z hierarchami Kościoła. W innym przypadku otwieramy drogę do nowych rozłamów.
  • mk
    07.11.2011 12:08
    Bardzo dobrze napisał o krokodykich łzach GW i np. M.Olejnik redaktro Stanisław Michalkiewicz na swojej stronie:
    "...obrońcom księdza Bonieckiego wcale nie zależy na żadnej wolności słowa. Żyją przecież jeszcze ludzie pamiętający, jak te same osoby i te same środowiska nie tylko publicznie nawoływały, ale w dodatku wprost wyłaziły ze skóry, by zakneblować ojca Tadeusza Rydzyka, a Radio Maryja albo rozpędzić, albo przynajmniej spacyfikować. Jasne więc, że nie chodzi o żadną wolność słowa - bo ta jest niepodzielna i powinna przysługiwać zarówno księdzu Bonieckiemu, jak i ojcu Tadeuszowi Rydzykowi. A skoro nie chodzi o wolność słowa - to o co chodzi naprawdę?

    A naprawdę, to w sytuacji, kiedy Siły Wyższe postawiły na posła Palikota , w celu pogrążenia naszego nieszczęśliwego kraju w zimnej, a momentami nawet gorącej wojnie religijnej, chodzi o przyspieszenie budowy u nas tak zwanej „Żywej Cerkwi”. Żywa Cerkiew, jak pamiętamy, była swego rodzaju mistyfikacją, stworzoną przez bolszewików po okrutnym zmasakrowaniu Cerkwi Prawosławnej, kiedy jak patriarcha Tichon rzucił na nich klątwę. Na miejsce wymordowanego, czy deportowanego autentycznego duchowieństwa. GPU wprowadziła przebierańców, to znaczy - agentów poprzebieranych za duchownych, którzy ogłosili powstanie Żywej Cerkwi - to znaczy Cerkwi wolnej od sprośnych błędów Niebu obrzydłych, a konkretnie - we wszystkim posłusznej bolszewikom.

    Ponieważ francuski kolaborant Naszej Złotej Pani Adolfi... to znaczy pardon - oczywiście Naszej Złotej Pani Anieli już przed dwoma laty wyjaśnił, że jeśli Kościół zaakceptuje zasadę laickości republiki, to znaczy - nie będzie nalegał, by podstawą systemu prawnego państwa była etyka chrześcijańska, tylko demokratyczna etyka sytuacyjna (dobre jest to, co aktualnie wskazuje partia), to może nawet liczyć na subwencjonowanie ze strony państwa. Jeśli zaś nie, no to - wojna. Przypadek księdza Bonieckiego pozwala lepiej zobaczyć i zrozumieć, że Siły Wyższe, tak jak za Stalina, tak i teraz prowadzą wojnę z Kościołem na dwóch frontach; z jednej strony poseł Palikot na czele swego parku jurajskiego będzie forsował rozkładowe ustawodawstwo, a z drugiej - agentura w samym Kościele będzie dążyła do rozkładu struktur organizacyjnych i dyscypliny, wykorzystując w tym celu różnych pieszczochów-Bartosiów oraz preteksty tolerancji i demokratyzacji. ..."

  • jelonkaa
    09.11.2011 11:46
    A Chrystus mówi, "UKRZYŻUJ MNIE" a nie brata, nie wspólnotę, nie Kościół, nie redaktora, nie ks. Bonieckiego, nie polityka, nie przyjaciela, nie siostrę, nie matkę, nie kolegę, nie szefa....."UKRZYŻUJ MNIE" zawsze gdy musisz się wstydzić, zawsze gdy ktoś zadaje ból, gdy rani okrutnie.....Chrystus mówi: "UKRZYŻUJ MNIE"
    doceń 15
  • JAWA
    11.04.2013 16:06
    Gazeta przez duże Gie wybiórcza oraz nasz (?) dziennik są siebie warte. Ci co do nich piszą nich się wstydzą, jeśli jeszcze mają poczucie wstydu (może to jest zbyt wielkim wymaganiem dla osobników tego pokroju). Amen.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama