Dramatyczna sytuacja na południu Libanu dotyka ostatnich skupisk chrześcijan, które pozostały w regionie ogarniętym konfliktem. Jak relacjonuje Vatican News, maronicki wikary ks. Tony Elias z miejscowości Rumajsz – jednej z trzech wciąż zamieszkałych chrześcijańskich wiosek obok Debel i Ain Ebel – opisuje życie mieszkańców jako „pułapkę bez wyjścia”.
Kapłan alarmuje, że w opustoszałych miejscowościach izraelskie wojsko niszczy ostatnie ocalałe budynki – szkoły, domy i infrastrukturę publiczną. – Kilka dni temu, mimo rzekomego zawieszenia broni, wojsko izraelskie przejęło kontrolę nad terenami wzdłuż rzeki Litani. Teraz nikomu nie wolno się tam zbliżać – mówi.
Mieszkańcy trzech wiosek – często ci, którzy nie zdążyli uciec lub zdecydowali się zostać – są całkowicie odcięci od świata. Drogi są zablokowane, a wojsko nie pozwala na ich opuszczenie.
Brakuje podstawowych środków do życia: wody, mleka dla niemowląt, paliwa i lekarstw dla ciężko chorych. Pomoc dociera sporadycznie – głównie dzięki karetkam i pojazdom Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, które przewożą najciężej chorych do szpitali w Bejrucie.
W Rumajsz mieszkańcy wykopali nawet tunel, by móc wydostać się z wioski. To jednak rozwiązanie skrajnie niebezpieczne.
Jak podaje Vatican News, około dwóch tysięcy rodzin zadaje dziś to samo pytanie: ile jeszcze są w stanie przetrwać. – Ufamy Panu, modlimy się, jesteśmy cierpliwi. Ale nie wiemy, na jak długo wystarczą zapasy – mówi ks. Elias. – Czekamy na prawdziwy rozejm, który przyniesie pokój.
Kapłan przyznaje, że sam przeżył już cztery wojny. Jego zdaniem nadszedł moment, w którym należy odejść od przemocy.
Jak podkreśla duchowny, dramat nie dotyczy wyłącznie chrześcijan. Również muzułmańscy mieszkańcy regionu, którzy próbowali wrócić do swoich domów po ogłoszeniu rozejmu, zastali całkowicie zniszczone miejscowości. – Ogromne obszary zamieniły się w pustynię, całe dzielnice zostały zrównane z ziemią – relacjonuje.
Na zakończenie rozmowy ks. Elias skierował apel do wspieranego przez Iran Hezbollahu. – Złóżcie broń! Pozwólcie, by kontrolę przejęła armia libańska. Oto, do czego doprowadziła wasza broń – powiedział.
Duchowny podkreślił, że dziś najbardziej potrzebne są dialog i pokój – zanim ostatnie wspólnoty chrześcijańskie na południu Libanu znikną na zawsze.
Czytaj także:
Liban między wojną a dyplomacją. Premier: nie damy się zastraszyć Hezbollahowi








