Trybunał strasburski wydał tzw. zabezpieczenie w tej sprawie, które jest „natychmiast skuteczne i wykonalne”. Wcześniej, w listopadzie ub.r., inny europejski trybunał – sprawiedliwości – wydał orzeczenie nakazujące Polsce uznawanie skutków „małżeństw” jednopłciowych zawartych w innych państwach UE. Oba wyroki łączy to, że są sprzeczne z linią orzeczniczą polskiego Trybunału Konstytucyjnego, a dla rządu stanowią alibi dla obchodzenia ustaw i decyzji TK. Oba też na nowo stawiają kluczowe pytanie o to, czy w Polsce powinniśmy wykonywać wyroki, w których trybunały europejskie wychodzą poza kompetencje, jakie mają zapisane w traktatach.To dobra okazja, by przyjrzeć się omnipotencji, jaką dziś uzyskali (czy raczej sami sobie nadali) sędziowie obradujący w Strasburgu i (zwłaszcza) w Luksemburgu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








