Od początku

Wystarczy, że aureola zsunie ci się o 15 centymetrów, a stanie się stryczkiem.

Dobrze jest uważać się za początkującego” – pisze w „Hewel” dominikanin Krzysztof Pałys. Uspokoiły mnie te słowa. Podobnie jak list benedyktyńskiego mistrza Johna Chapmana, w którym wyjaśniał pewnej zakonnicy: „Cieszę się, że matka ma wrażenie, iż stoi w miejscu w swym życiu duchownym. Cieszyłbym się jeszcze bardziej, gdyby matka miała uczucie, że się cofa!”. Jak bliskie jest mi to stwierdzenie! Ileż razy podczas modlitwy wspólnoty, która spotyka się już niemal czterdzieści lat, a zatem spędziła na modlitwie kilka tysięcy godzin, miałem wrażenie, że zaczynamy wszystko od początku. Długo nie chciałem się do tego przyznać. Chciałem zaimponować, wykazać się roboczogodzinami modlitw, tabelkami, modlitewnym Excelem. Może dlatego tak mocno zapadły mi w pamięć szczere do bólu słowa s. Pauli, benedyktynki z Góry Oliwnej: „Po pięćdziesięciu latach spędzonych w klasztorze wiem jedno: nie umiem się modlić”. Na początku. Tu Go spotykam. Niebezpieczeństwem wdrapywania się po „szczeblach duchowej drabiny” jest sprawdzanie, jak wysoko już się wspięliśmy. „Modlitwa, podczas której sprawdzamy ciągle, czy się modlimy, jest tylko psią zabawą w kręcenie się za własnym ogonem” – siostra Małgorzata Borkowska jak zwykle nie bierze jeńców. O. Aleksander Mień przypominał: „Nie może być mowy o żadnym »bilansie osiągnięć«. Należy zawsze uważać, że  znajdujemy się dopiero na pierwszym stopniu. Bóg w każdym momencie może nas przenieść na dziesiąty”. Gdy Piotr ujrzał Jezusa po raz pierwszy (przypominam scenerię: jezioro, fale, łodzie, sieci, ryby), Mistrz zmienił mu imię. Szymon stał się Piotrem. Bardzo dotyka mnie scena po zmartwychwstaniu, bo sceneria była identyczna jak przy ich pierwszym spotkaniu. Jezioro, fale, łodzie, sieci, ryby… Piotrowi mogło się wydawać, że przeżywa déjà vu, bo Jezus, rozmawiając z nim, wrócił do imienia, którego rybak od trzech lat nie używał: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?”. „Zaczynamy od początku”.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz Marcin Jakimowicz Urodził się w 1971 roku. W Dzień Dziecka. Skończył prawo na Uniwersytecie Śląskim. Od 2004 roku jest dziennikarzem „Gościa Niedzielnego”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – poruszające wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem „Dzikim”. Wywiady ze znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznawali się do wiary w Boga stały się rychło bestsellerem. Od tamtej pory wydał jeszcze kilkanaście innych książek o tematyce religijnej, m.in. zbiory wywiadów „Wyjście awaryjne” i „Ciemno, czyli jasno”.