Albo: „Jesteśmy za wolnością słowa – chyba że myślisz i mówisz inaczej niż my”. Poza tym wszystkie kobiety są równe, ale najrówniejsze są te opowiadające się za aborcją. W końcu też wszystkie mogą swobodnie mówić – chyba że pani dziennikarka z „Wysokich Obcasów” nakaże milczenie.
Tak można podsumować reakcję na wywiad, jakiego Marta Nawrocka udzieliła TVN 24. Bo cóż z tego, że pani prezydentowa miała odwagę być sobą, mówić o własnym (!) wyborze życia, pokazać, że jeśli ma się 16 lat i rodzi dziecko, to potem można być i studentką, i pracownikiem, i spełnioną matką dorosłego syna… Nie, nie było to dla niej w pełni komfortowe – i to było widoczne na wizji. Nie jest szkolona medialnie od 20 lat i ma prawo zachowywać się naturalnie! Ale miała odwagę zabrać głos, za co została jej wymierzona (w sumie przewidywalna) kara. Choć może rzeczywistość przerosła oczekiwania, bo komentarze dziennikarek, które zaczęły zalewać media, znacznie przerosły zwykłą medialną agresję. Najdelikatniejsze – ale jakże protekcjonalne i traktujące Martę Nawrocką z wyższością – to te „współczujące”: oj, jaka to ona biedna, że musi męża słuchać i robić, co mąż chce. Mocniejsze to te opisujące udręczenie Nawrockiej, która, biedna i „z blokowiska”, „nie umie zachować się przed kamerą”. Przez odwołanie do wcześniejszych pierwszych dam, które albo „mówić potrafiły” (Komorowska), albo wolały nie mówić (Duda). Po kaliber najcięższy i najbardziej absurdalny, który zakazuje Nawrockiej wypowiadania się. Bo jeśli ma wyrażać TAKIE poglądy, to lepiej, żeby siedziała cicho. Poza tym… według dziennikarki „Wysokich Obcasów” Pałac Prezydencki to nie miejsce dla takich ludzi jak Nawroccy.
Denerwowało nas milczenie Agaty Dudy. Sama próbowałam umówić się na wywiad wielokrotnie – bezskutecznie. Jednak zaczynam tę decyzję rozumieć: nie każdy jest w stanie albo ma ochotę mierzyć się z różowym szambem. Miejmy nadzieję, że pani Marta wytrzyma i dalej będzie mówić i robić to, co uważa za słuszne; że będzie szła własną drogą. A wraz z nią – jestem tego pewna – pójdzie wiele zwyczajnych, niemedialnych Polek.
zdj. ilustracyjne
unsplash








