Jezus Chrystus nie wdaje się w dyskusję na temat zglobalizowanej etyki światowej, ale interesuje go świętość wewnętrzna.
Nie zamierza tracić czasu na debaty z uczonymi i faryzeuszami, proponując nowe, rewolucyjne podejście w rozumieniu wartości. Przychodzi, by ustanowić nowy porządek w ludzkim sercu. Ten nowy porządek oparty jest na trzech filarach: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kłam. Ludzie zdobywają się na łatwe usprawiedliwienia – nikogo nie zamordowałem, z nikim obcym nie chodzę do łóżka, nie param się oszustwem. A zatem jestem bez zarzutu. Tymczasem Jezus na jednej płaszczyźnie stawia zabójstwo i złość, cudzołóstwo i żądzę, wreszcie składanie fałszywych świadectw i przeinaczanie słów oraz znaczeń. Żyjemy w epoce złośliwych pomówień i hejtu. W komentarzach zrzucamy z siebie nadwyżkę żółci: „dureń”, „tandeciarz”, „jełop”, „modernista”… Choć bluzg i złośliwa uwaga nie muszą oznaczać chęci wypowiedzenia wojny, tylko chwilową ulgę kojarzoną z celną ripostą, niemniej nieraz samoczynnie przeradzają się w działanie obliczone na wyrządzenie jak największej szkody. Niewinny flirt, świńskie żarty czy też przyzwolenie na pornografię rozbiły już niejedno małżeństwo. Przelotna seksualna przygoda zryła wielu ludziom sumienie, o ile nie wpędziła w błoto cynizmu. Podobnie szkołę łatwych kłamstw i obietnic bez pokrycia opuszczają ci, którzy z czasem przywykną do codzienności złożonej z wzajemnego obrzucania się błotem. I to nieraz bez żadnego powodu. Pewnego razu ktoś powiedział o swoim proboszczu: „Był arogancki i despotyczny”. Gdy zapytałem, co dokładnie ma na myśli, odparł: „Nie był po mojej stronie”. Dziś niepohamowana irytacja może spaść na kogoś, kto wyrazi swój sceptyczny pogląd co do ograniczania emisji gazów cieplarnianych, organizowania dni judaizmu w Kościele czy stosowania szczepionek na covid. Złość tkwiąca w uogólnieniach i zbiorowych osądach potrafi krzywdzić niewinnych ludzi. Cóż z tego? Przyzwyczajamy się do bawienia się cudzym kosztem. „Po czym poznać, że polityk kłamie? – Po tym, że porusza wargami”. Wybuch śmiechu. Każdą wadę można wykpić i napiętnować, byle nie własną. Z czasem przestaje to już kogokolwiek śmieszyć. Najwyższa pora, by poszukać sobie kolejnego kozła ofiarnego.
Kiedyś dziennikarz zapytał matkę Teresę z Kalkuty: „Matko, jest tyle zła i niesprawiedliwości na świecie. Co możemy zrobić, by temu zaradzić?”. Kobieta spojrzała, uśmiechnęła się i powiedziała; „Ty się zmień trochę oraz ja się zmienię trochę i już świat stanie się lepszy”. To Jezus ma na myśli, mówiąc o nowej sprawiedliwości, przewyższającej tę faryzeuszy i hipokrytów. Jest to Jego własna sprawiedliwość, którą pokazał na krzyżu, kochając swoich nieprzyjaciół. Taka sprawiedliwość, jeśli zamieszka w czyimś sercu, spowoduje wokół prawdziwą rewolucję – rewolucję świętości.
Ks. Robert Skrzypczak Ewangelia z komentarzem