Pewnie nie jest to problem dotyczący większości dzisiejszych chrześcijan, ale można się z nim spotkać: budowanie wiary na autorytetach.
Pewnie nie jest to problem dotyczący większości dzisiejszych chrześcijan, ale można się z nim spotkać: budowanie wiary na autorytetach. Mechanizm zawsze podobny – pojawia się charyzmatyczny nauczyciel umiejący poruszyć serca, wypowiada się zgrabnie, znajduje wiele ciekawych przykładów i interesujących porównań. W polemikach wyrazisty, w puentach trafia w samo sedno. Nic dziwnego, że znajduje grono wiernych słuchaczy. Z czasem dla niektórych z nich staje się autorytetem tak wielkim, że na Ewangelię patrzą już głównie przez pryzmat jego nauczania. Aż przychodzi moment, gdy ów autorytet zawodzi. Jako chrześcijanin, jako człowiek. I u osób zapatrzonych w niego zaczyna się kryzys wiary...
Właśnie przed takim mechanizmem ostrzega dziś święty Paweł. Jest świadom tego, że zdarzają się nauczyciele Ewangelii, którzy koncentrują uwagę słuchaczy na sobie, którzy zabiegają głównie o swoją chwałę. Choć świetnie wykształcony i z łatwością mógłby tworzyć wokół siebie takie „grono wielbicieli”, Paweł pisze, że z pełną świadomością starał się głosić Koryntianom Ewangelię tak, by nie skupiać ich uwagi na sobie, ale by przyciągać ich do Chrystusa. Nie chciał „błyszczeć słowem i mądrością” – zapewnia. Nie próbował uwodzić słowami. Z pokorą głosił Chrystusa Ukrzyżowanego. Nie opowiadał Koryntianom, jak bardzo jest uduchowiony i mocny, ale ukazywał im ducha i moc Boga. Nie chciał, jak pisze, by ich wiara opierała się na mądrości ludzkiej, lecz raczej by miała źródło w mocy Bożej. Nie dążył do tego, aby wiara Koryntian „wisiała” na nim, ale by i on sam, i jego słuchacze budowali na Bogu, na Chrystusie. Dziś powiedzielibyśmy, że chodziło o wiarę zbudowaną nie na autorytecie ludzkim, ale na osobistej relacji z Bogiem.
Taką samą postawę wcześniej przyjął wobec Jezusa Jan Chrzciciel. Gdy pojawił się Ten, którego zapowiadał, Jan usunął się w cień. Bo tak było trzeba; bo Jezus miał rosnąć, a on się umniejszać.
Wyznanie Pawła i dla nas powinno być przestrogą przed budowaniem wiary na ludzkich autorytetach. I mobilizacją do pozostawania w wierze samodzielnym. Przecież Ten, który w chrzcie uczynił nas swoimi dziećmi, a w Eucharystii karmi nas Ciałem swojego Syna, dał nam też w sakramencie bierzmowania Ducha Świętego. On ciągle w nas działa. Mamy prawo ufać, że gdy czytamy słowo Boże, zawsze w łączności z Kościołem, pomoże nam lepiej rozumieć i siebie samego, i Ewangelię. W ten sposób, nie przestając być uczniami, stajemy się nauczycielami wiary dla innych. Najczęściej nauczającymi nie słowem, ale swoją postawą.
Andrzej Macura W II czytaniu