Kim jest chrześcijanin?
Kim jest chrześcijanin? Kimś, kto uwierzył Jezusowi Chrystusowi? Niby tak. A jednak, słysząc fragment z początku Listu św. Pawła do Efezjan z dzisiejszej liturgii, dochodzimy do wniosku, że to dość uproszczone podejście do sprawy. Na czytanie składają się dwa fragmenty Pawłowego listu: w pierwszym apostoł uświadamia chrześcijanom, kim są; w drugim, deklarując modlitwę za nich, składa życzenia. Kim więc są ci, którzy uwierzyli w Chrystusa?
Są tymi – pisze Paweł – którzy zostali napełnieni wszelkim duchowym błogosławieństwem. Czyli takim, które przynosi korzyści duchowe, nie materialne. Ale, co ciekawe, dodaje, że „na wyżynach niebieskich” i „w Chrystusie”. Co to może znaczyć? Sformułowanie: „na wyżynach niebieskich” sugeruje, że to Boże błogosławieństwo nie dotyczy tylko ziemskiego wymiaru naszego życia, ale jest też związane z niebem. Najpewniej trzeba to rozumieć jako aluzję do prawdy, że chrześcijanin, choć żyje na ziemi, jest obywatelem nieba; ma niebiański paszport i, gdy przyjdzie pora odejścia z tego świata, wróci do domu. Zauważmy jednak: nie istnieliśmy przed narodzinami, przed poczęciem. Mimo to jesteśmy obywatelami nieba, po śmierci wracamy do domu. Jest to możliwe dlatego, że Bóg nas wybrał, zanim zaistnieliśmy, nawet zanim powstał świat – pisze Paweł. Pan Bóg wiedział o naszym istnieniu i wybrał nas, byśmy byli kiedyś z Nim niebie, „byśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. I przeznaczył nas dla siebie – zapewnia Paweł – byśmy byli więcej niż tylko Jego stworzeniami: byśmy stali się Jego przybranymi dziećmi. A to wszystko stało się „w Chrystusie”. Przez Niego napełnił nas błogosławieństwem, przez Niego wybrał, przez Niego uczynił synami, przez Niego obdarzył łaską: On jest Pośrednikiem, przez którego wszystko to otrzymaliśmy.
Wspominając niedawne Boże Narodzenie, dzięki Pawłowi odkrywamy raz jeszcze, jak ważne było to wydarzenie. I jak ważne było wszystko, co stało się potem, aż do śmierci Jezusa, Jego zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Przez Niego staliśmy się dziećmi Boga; narodzonymi nie „z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża”, ale z Boga. Ale dokonało się to nie tylko przez nasz wybór, ale przez to, że wcześniej to Bóg nas wybrał. Naprawdę jesteśmy dla Niego ważni.
Życzmy sobie, jak pisał Paweł, by Bóg dał nam światłe oczy serca, byśmy wiedzieli, czym jest nadzieja, do której nas wzywa; jak wielki jest dar, który otrzymamy.
Andrzej Macura W II czytaniu