Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bułgaria na piechotę

Inni zaczynają podróż do Bułgarii od wizyty nad Morzem Czarnym. I na tym poprzestają. On nad morze dotarł na koniec, bo przemieszczał się z zachodu na wschód. Od jednego krańca do drugiego. Pieszo.

Artur Nowaczewski, poeta i literaturoznawca z Gdańska, chodzić lubił właściwie zawsze. W dzieciństwie i wczesnej młodości wędrówka była dla niego zmaganiem z cielesnością. Słaby stan zdrowia nie pozwalał mu ćwiczyć na WF-ie, ale postanowił pokonać siebie. Kilkakrotnie startował w ekstremalnych marszach na orientację. Za przejście 100 km w ciągu doby otrzymał tytuł Harpagana. Po kilku latach jednodniowe zrywy zamienił na dłuższe trasy. Przemieszcza się z prawie trzydziestokilowym ekwipunkiem, nocując w schroniskach, pod namiotem, a czasem nawet pod gołym niebem. – Takie powolne człapanie jest dużo trudniejsze – podkreśla. Ale tylko tak można wypełnić zalecenie Zbigniewa Herberta: „Jeżeli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa/ wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku/ żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi/ i abyś całą skórą zmierzył się ze światem”.

Tipicznyj turist

Wędrowanie Artura idealnie wpisuje się w przesłanie tego wiersza. Objuczony plecakiem, z kijkami i mapą w dłoni, wydaje się wręcz modelowym podróżnikiem. Potwierdza to jego przygoda w drodze na Musałę, najwyższy szczyt Bałkanów. – Zrzuciłem plecak, kijki oparłem o spory głaz, rozwinąłem mapę – opowiada. – Nagle zobaczyłem, że ktoś robi zdjęcie. Poruszyłem się, myśląc, że może wchodzę mu w kadr. On jednak pokręcił głową z dezaprobatą. To mnie chciał zrobić fotkę. Zwinął palce w kółko i cmoknął: „Tipicznyj turist! Model!”. Urosłem. Pierwszy raz przyjechał do Bułgarii dwa lata temu. Rzeczywiście przypominał wtedy typowego turystę. Tyle że górskiego, a nie takiego, co to wyleguje się nad morzem. Towarzyszył mu jeszcze jeden cel: spotkać kolegę z dzieciństwa, odnalezionego na nowo dzięki rosyjskiemu odpowiednikowi Naszej Klasy. Dopiero w trakcie tej pierwszej wyprawy dowiedział się o istnieniu szlaku Kom-Emine, który wiedzie przez całą Bułgarię – od granicy z Serbią, przez pasmo Starej Płaniny, aż do Morza Czarnego. – Myśl wędrówki tym szlakiem zawładnęła mną całkowicie – wyznaje. Wrócił tu po roku. Nie wiedział, czy uda mu się przejść całe 700 km. – Musisz uważać na siebie – przestrzegał napotkany po drodze Bułgar Iwo. – Ludzie lekceważą Starą Płaninę. Myślą: niższe góry to znaczy łatwiejsze. I mylą się. Tutaj szybkie zmiany pogody. Najtrudniejsze szlaki w Bułgarii.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także