Nowy numer 30/2021 Archiwum

Alarm w Egipcie

Premier Egiptu Essam Szaraf zwołał posiedzenie kryzysowe rządu, a MSW ogłosiło stan alarmowy po tym jak w piątek wieczorem uczestnicy antyizraelskiej demonstracji próbowali szturmem wziąć ambasadę Izraela - podały w sobotę nad ranem państwowe media.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odwołało urlopy funkcjonariuszy i postawiło policję w stan gotowości.

Media podają, że setki ludzi odniosły obrażenia podczas nieudanych prób szturmowania ambasady oraz pobliskiego posterunku policji. Siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego i strzelały na postrach, by rozproszyć tłum ok. dwóch tysięcy ludzi.

Ambasador Izraela, jego rodzina i współpracownicy odlecieli z lotniska w Kairze samolotem wojskowym - podała państwowa telewizja egipska i arabskojęzyczna Al-Arabija. Na wylot z Egiptu czekają też dziesiątki innych Izraelczyków.

Po piątkowych modlitwach tysiące ludzi protestowały na placu Tahrir. Domagali się m.in. przyspieszenia demokratycznych reform i ustalenia daty wyborów. Część demonstrantów udała się pod ambasadę Izraela, która znajduje się w Gizie, po drugiej stronie Nilu.

Kilkunastoosobowa grupa za pomocą młotków i stalowych drągów zniszczyła fragmenty 2,5-metrowego ochronnego muru dokoła izraelskiej placówki.

Mur postawiono w sierpniu po fali protestów w związku ze śmiercią 5 egipskich żołnierzy, którzy zginęli 18 sierpnia na półwyspie Synaj, gdy wtargnął tam oddział wojska izraelskiego.

Jeden z demonstrujących zerwał flagę ze szczytu budynku i zrzucił ją na ulicę, gdzie została spalona. To drugi przypadek usunięcia izraelskiej flagi z ambasady w ciągu niespełna miesiąca.

Następnie protestujący próbowali szturmem wziąć budynek, lecz dostali się tylko do poczekalni - zapewnił przedstawiciel władz Izraela. Przez okna budynku wyrzucali dokumenty, jednak były to - powiedział - tylko trzymane tam broszury i formularze.

Izrael zwrócił się do USA o pomoc w ochronie ambasady przed demonstrantami - powiedział szef resortu obrony Ehud Barak po rozmowie z prezydentem USA Barackiem Obamą i swoim odpowiednikiem Leonem Panettą.

W rozmowie telefonicznej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu Obama wyraził zaniepokojenie incydentem. Zapewnił, że USA podjęły już kroki, by go zakończyć bez dalszej przemocy - poinformował Biały Dom w oświadczeniu. Obama zaapelował też do władz Egiptu, by przestrzegały "międzynarodowych zobowiązań i zapewniły bezpieczeństwo ambasadzie Izraela".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama