Nowy numer 12/2019 Archiwum

Pustelnia daje kopa

O kuszeniu Boga, magicznej intronizacji i pokoleniu ADHD na pustyni z ks. Andrzejem Muszalą rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Dlaczego aktywny ksiądz, który od świtu do zmierzchu zajmował się duszpasterstwem, zaszył się na rok w jakiejś francuskiej wspólnocie?

Ks. Andrzej Muszala: – Odpowiedź jest prosta: też jestem człowiekiem i bardzo potrzebowałem takiego wyjazdu. By móc dawać, trzeba najpierw coś otrzymać. Potrzebowałem duchowego zastrzyku. Byłem księdzem od pięciu lat. Uczyłem w sześciu szkołach, w poprawczaku, prowadziłem oazę, ministrantów, byłem dekanalnym duszpasterzem Ruchu Światło–Życie, kapelanem harcerzy, organizatorem pieszych pielgrzymek na Jasną Górę z regionu, miałem próby scholi dziecięcej i zajęcia na kursie przedmałżeńskim. Prócz tego codzienna Msza św., konfesjonał, kazania, chrzty, śluby, pogrzeby, przygotowanie katechez, brewiarz...

Wincenty Pstrowski wysiada….

– Nie. To normalny rozkład zajęć przeciętnego księdza. Pamiętam, że koło 11 w nocy padałem wyczerpany na fotel i zaczynałem wędrować w krainę marzeń (śmiech). Mój kolega, wikary, opowiadał, że chciałby zostać paulinem, by być jak najbliżej Matki Boskiej. To było jego marzenie. I… rzeczywiście później poszedł do paulinów. Więcej, został nawet przeorem Jasnej Góry! Ja zaś śniłem o pustelni. O wzięciu takiego oddechu, „roku pustyni”, by zaszyć się gdzieś w samotności, ciszy.

Udało się. Wniosek: Pan Bóg wysłuchuje naszych marzeń. Naprawdę słucha uważnie tego, za czym tęsknimy?

– Jasne! Nigdy nie wolno rezygnować z wewnętrznych pragnień! Trzeba je wszystkie sprawdzić. To jest takie pociągnięcie przez Boga, Jego zaproszenie.

Jak Ksiądz trafił do pustelni we Francji?

– Najpierw szukałem u nas. Pojechałem do Tyńca, ale zobaczyłem ruch jak na Marszałkowskiej. Msze, śluby, ciągłe akcje duszpasterskie... Myślę, że opactwo monastyczne nie powinno prowadzić parafii. To jakieś pomieszanie porządków. Spotkałem ludzi (świeckich!), którzy podpowiedzieli mi, gdzie można jechać. Zacząłem prosić biskupa o pozwolenie, a ten po dwóch latach mnie puścił. I tak na 10-lecie kapłaństwa pojechałem na pustynię. Potem dowiedziałem się, że każdy ksiądz może prosić o rok szabatowy. Polecam!

Rozpędzony aktywny człowiek zostaje nagle sam ze sobą. Maski opadają. To chyba nie sielanka?

– Ja tęskniłem za takimi chwilami. Bo człowiek poznaje nie tylko siebie, ale przede wszystkim Boga i Jego ogromną miłość. To było dla mnie jak drugie seminarium. Nie intelektualne, tylko duchowe.

Dlaczego pustelnia daje takiego kopa? Pierre-Marie Delfieux ze Wspólnot Jerozolimskich czy Daniel Ange rozpoczęli dzieło swego życia dopiero po powrocie z pustelni. Dlaczego to tak ważne?

– Bo tak zrobił Jezus. Też zaczął od pustyni. A skoro On tego potrzebował… Nie wydaje mi się, by kiedykolwiek miał słabą relację z Ojcem (śmiech). A jednak spędził 40 dni na odludziu. A jeśli On tak robił (wcześniej Mojżesz czy Jan Chrzciciel), to jakim cudem wydaje się nam, że możemy się bez tego obejść? Na pustelni trzeba zostawić całą aktywność, doktoraty, zajęcia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • A
    30.08.2011 16:12
    Wiele mądrych słów. Dzięki za ten tekst.
    doceń 10
  • Mariel
    30.08.2011 18:16
    Swietna anegdota o pobożnych Polakach:)
    Gdyby tak zechciały przeczytać ten artykuł osoby,które na forum pytają,jak mają się modlić..
    doceń 5
  • kratka
    30.08.2011 20:54
    No tak!! ja też moim gadulstwem z a m ę c z a m PANA BOGA :(
    ... nadaję bez przerwy, mówię MU o wszystkim,
    jakby ON o niczym nie wiedział....
    ... przepraszam BOŻE za tę paplaninę!!
    doceń 2
  • kratka
    30.08.2011 20:54
    No tak!! ja też moim gadulstwem z a m ę c z a m PANA BOGA :(
    ... nadaję bez przerwy, mówię MU o wszystkim,
    jakby ON o niczym nie wiedział....
    ... przepraszam BOŻE za tę paplaninę!!
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji