Dz 13, 44-52
Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc, sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. (Dz 13, 45)
Najprostsza definicja zazdrości: Jest to głęboki smutek z powodu czyjegoś dobra. Zazdrość wymyka się logice, racjonalnemu myśleniu. Potrafi wywołać uczucie smutku nawet wtedy, gdy czyjeś dobro w istocie nie pomniejsza dobra mojego. Żywi się emocjami, które domagają się ujścia, natychmiastowej reakcji. Mimo że rodzi raczej mało smaczne owoce, jak zgorzkniałość i rozdrażnienie, jest siłą, której trudno nie ulec.
Scena z synagogi w Antiochii Pizydyjskiej przypomina sytuację z synagogi w Nazarecie, gdzie nauczał Jezus. Jego słowa początkowo wydają się słuchaczom „pełne wdzięku”, ale ostatecznie spotykają się z gniewem. Emocje sięgają nie tyle zenitu, co stoku góry. Odpowiedź Mistrza z Nazaretu, a dla miejscowych tylko „syna Józefa”, jest pełna pokory. Jezus oddala się, idzie do kolejnego miasta. Podobnie Paweł i Barnaba, ani myślą kończyć to, co zaczęli. Ich przeciwnicy zostają sami ze swoją zazdrością.
Jak wydostać się z pułapki zazdrości? W pierwszym, małym kroku można wyrazić wdzięczność (bez względu na stan emocji). W każdym położeniu (patrz: 1 Tes 5,18), nawet w pułapce, jest za co dziękować. Można się złapać, jak ratunkowego koła, trzech słów. I w kółko powtarzać je za św. Pawłem: Miłość nie zazdrości, miłość nie zazdrości, miłość nie zazdrości... (1 Kor 13, 4)








