Hiszpański duchowny, który należy do Opus Dei, podkreśla, że Światowe Dni Młodzieży to nie „katolicki Woodstock, multikulturowy festiwal młodych katolików, który nie pozostawia po sobie żadnego śladu w momencie, gdy gasną światła ramp”. Jednocześnie, podkreśla watykański urzędnik, „jego najcenniejsze owoce są natury osobistej między Bogiem i młodzieżą i to jest zgodne z logiką”.
Duchowny dodaje, że doświadczenie zdobyte w czasach, gdy jako adwokat pracował w administracji publicznej, jest mu niezwykle przydatne: „znajomość mentalności ludzi świeckich pomaga mi zrozumieć ich tożsamość w Kościele i odnosić się do nich z szacunkiem”.
Nie podziela on opinii, że dzisiejsza młodzież wyzbyta jest jakichkolwiek wartości. – Myślę, że młodzi zasługują na zaufanie ze strony dorosłych i jednocześnie potrzebują wartościowych wychowawców. To właśnie robił bł. Jan Paweł II: nawiązywał z nimi nadzwyczajną relację przyjaźni. Był wiernym, ale zarazem wymagającym przyjacielem ludzi młodych. W sprawach Boga nie stosował nigdy wobec nich taryfy ulgowej. Wzywał ich i wychodził naprzeciw, aby z nimi rozmawiać – przypomina ks. Delgado. Zdaniem hiszpańskiego kapłana, „dialog ten szczęśliwie kontynuuje dziś Benedykt XVI”.








