Dostawca pizzy wchodzi na salę, w której trwa modlitwa uwielbienia. „Kto zamawiał carbonarę, ręka w dół!” – woła.
To oczywiście przesada. Nie zawsze i nie wszyscy uczestnicy spotkań modlitewnych zwracają się do Boga bardzo ekspresyjnie, ale na ogół panuje tam zdecydowanie bardziej ożywiona atmosfera niż na przeciętnym, tradycyjnym nabożeństwie. Razi to niektórych katolików przyzwyczajonych do niewyrażania ciałem tego, co jest treścią modlitw. Nie jest przyjęte w naszym kręgu kulturowym weselić się przed Bogiem inaczej niż „w duchu”.
Środowiska zwane charyzmatycznymi przełamują ten schemat, wyrażając także ciałem to, co dzieje się w ich umysłach i duszach. Nie jest to żadna nowość. Po prawdzie jest to tak stare, że aż nowe. Biblia obfituje w przykłady modlitwy pełnej emocji. Już tysiące lat temu psalmista nawoływał: „Radośnie śpiewajcie Bogu, naszej Mocy, wykrzykujcie Bogu Jakuba!” (Ps 81,2). „Chwalcie Go dźwiękiem rogu, chwalcie Go na harfie i cytrze! Chwalcie Go bębnem i tańcem, chwalcie Go na strunach i flecie! Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych, chwalcie Go na cymbałach brzęczących: Wszystko, co żyje, niech chwali Pana!” (Ps 150,3-6).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








