Jak Polska długa i szeroka ruszyliśmy na pola, do polskiego rolnika, i zbieramy paprykę, pomidory, jabłka i co tam jeszcze matka ziemia urodziła. Brzmi to pięknie: oto chcemy kupować polskie warzywa i owoce. Nawet jechać na wieś, własnoręcznie zrywać, pakować, ważyć. Samozbiory robią furorę, a dzięki mediom społecznościowym stały się alternatywą dla supermarketów, sposobem na spędzenie wolnego czasu. Są też sposobem, by pomóc rolnikowi, który w tym roku boryka się z rekordowo niskimi cenami skupu niektórych warzyw. Samozbiory, rodzaj pospolitego ruszenia na pola i na wieś, ma społeczny sens i wiele uroku. Czy uratuje polskiego rolnika oraz gospodarkę?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








