Nazwy mieszkańców miast pisane wielką literą, a „nie” z przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym – łącznie? Niektórym polonistom włos się na głowie jeży i już biorą do ręki czerwony długopis, by poprawiać błędy. Ale spokojnie: to decyzja specjalistów z Rady Języka Polskiego. A skoro tak, to muszą stać za nią jakieś poważne przesłanki. Po co bowiem zmieniano by coś w pisowni utrwalanej przez lata w szkołach? Czemu służą ingerencje „wyższej instancji” w zasady ortografii? Czy stanowią jedynie potwierdzenie tego, co i tak jest już powszechną praktyką?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








