Dziś wydaje się to nieprawdopodobne, ale kult Bożego Miłosierdzia nie zawsze był w Kościele oczywisty. Przez lata obowiązywał watykański zakaz szerzenia go w wersji przekazanej przez siostrę Faustynę. Dopiero dzięki nieustępliwej walce Karola Wojtyły Kościół uznał nadprzyrodzony charakter objawień polskiej zakonnicy. Czy u źródła tych problemów leżał fakt, że miłosierdzie to oficjalnie najważniejszy, a zarazem w praktyce ciągle najbardziej… „podejrzany” przymiot Boga? Czy może to naturalna – w porządku łaski – droga rozeznawania przez Kościół objawień prywatnych?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








