Nowy numer 50/2018 Archiwum

Prorokini Anna

„Proszę o taki nekrolog: z radością przyjęła śmierć. Prosi bliskich o przyjęcie jej śmierci z radością” – zapisała w swoim „Notatniku”. 25 lat temu zmarła Anna Kamieńska – jedna z najciekawszych poetek religijnych.

Poetycka spowiedź
Po nawróceniu zmienia się podejście Anny do sztuki. Zaczyna coraz bardziej ważyć słowa. Jej twórczość stała się świadectwem tego, co działo się w jej duszy. W świetle Ewangelii, z taką miłością teraz poznawanej, ze wstydem patrzyła na swoje stare wiersze. Dobrze oddaje to wiersz-spowiedź „Spotkanie z Bratem Albertem”:
Wyznaję chciałam być pisarzem
nie wiedząc co to znaczy
zuchwalstwo graniczące z głupotą
albo odwrotnie
nie mogłam wiedzieć że wśród tylu słów
brak tych najprostszych i prawdziwych
zatrzymywałam się na migotliwej skórze świata
zadowalając się czasem błyskotką
(…)
mogąc wybierać wybierałam rozpacz nie ironię
choć nikt nam nie dał do nich obu prawa
nie dość strzegłam litości na dnie słowa
i mnie czasami zwiodło tak zwane piękno
z którego zawiść i pycha


Przyjaźń nadprzyrodzona
Ksiądz Jan stał się teraz nie tylko jej przewodnikiem, z którym czytała Pismo Święte, ale także przyjacielem. Wspólnie brali udział w Tygodniach Kultury Chrześcijańskiej w Warszawie. To jej zadedykował swój najpopularniejszy wiersz „Śpieszmy się”. Wbrew legendom, nie zrobił tego po jej śmierci. Anna zdążyła nawet na ten wiersz odpowiedzieć tekstem „Puste miejsca”:

Nikogo nie zdążyłam kochać
choć się tak śpieszyłam
jakbym musiała kochać tylko puste miejsca
zwisające rękawy bez objęcia ramion
puszczony przez głowę beret
fotel który powinien także wstać i wyjść z pokoju
książki już nie dotykane
grzebień z pozostawionym srebrnym włosem
łóżeczka z których niemowlęta wyrosły i poszły
szuflady niepotrzebnych rzeczy
fajkę z ustnikiem pogryzionym
buty zachowujące kształt stopy
co odeszła boso
słuchawkę telefonu gdzie ogłuchły głosy
tak się śpieszyłam kochać
i oczywiście nie zdążyłam


A jednak ks. Twardowski zaświadcza, jak wiele miłości ofiarowała swoim bliskim: „Anna była człowiekiem niezwykle wrażliwym na potrzeby ludzkie. Była dobrą i czułą matką. Dbała o to, żeby »wydobyć na powierzchnię« zapomnianych poetów. Ożywiała pamięć o umarłych. Była niezwykłą i świętą kobietą. Mogę powiedzieć – taki murowany człowiek, a jakże subtelny w przyjaźni. Takich ludzi już nie ma”. O swojej przyjaźni z nią mówił krótko: „To była przyjaźń nadprzyrodzona. Jedyna i najważniejsza przyjaźń w moim życiu, taka szlachetna, duchowa”.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji