Określenie to dość trafne, choć na ich płycie, przewrotnie zatytułowanej „Końce”, więcej znajdziemy nostalgii niż popu. Nie jest to jednak minus, przeciwnie – poetyckie teksty dobrze współgrają z aranżacjami, w których kameralna elektronika splata się z żywą perkusją i delikatnym, nieco sennym, ale intrygującym żeńskim wokalem. Okazuje się, że można śpiewać niebanalnie nie tylko o niespełnionej miłości, ale nawet o ekologii („Lasów nie będzie, chyba że w słoiku”).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








