Nowy numer 49/2020 Archiwum

Maratończycy

Krzysiek i Achim w lutym na Malcie przebiegli pełny maraton. To był symboliczny początek ich nowego życiowego biegu. Wcześniej Krzysiek był hazardzistą, a Achim pił i siedział w więzieniu.

Skaczący przez czas
Krzysiek nie ukrywa, że zgłosił się do udziału w maratonie, bo chciał zobaczyć, jak jest za granicą. Dopiero potem pomyślał, że pomaga Filipkowi. – Takie czasy, nie każdy ma otwarte serce – mówi. – Generalnie wszyscy zajmują się sprawami przyziemnymi – kształcenie, praca, kariera. Musiałem się przyłożyć, żeby wreszcie usłyszeć dobre słowo, ale się opłacało. Bo ja w życiu nieumiejętnie wystartowałem. Zacząłem od hazardu. – podsumowuje. W ciągu pół minuty na maszynach potrafił przegrać 100 zł. – Jak łatwo wyliczyć, całą wypłatę – 2 tys. zł traciłem w 20 minut – opowiada. – Atmosfera w pubie była taka, że się nie myślało, że coś się traci, ale wygrywa. Pracował w magazynie przy obsłudze wózków widłowych. – Wracając z pracy z tysiącem złotych w kieszeni, szedłem na maszyny i wygrywałem 3 tys. Ale chęć zysku była na tyle silna, że po kilku dniach wracałem i traciłem całą kasę. Myślałem – łatwo przyszło, łatwo poszło. I tak to się kręciło. Przestało się dla mnie liczyć całe normalne życie. Przy zarobku 2 tys. nie byłem w stanie rodzicom nic dać na życie – opowiada. Wcześniej oglądał to wszystko u swojego ojca, który w jakimś momencie wpadł w alkoholizm i uzależnienie od hazardu. – Między 10. a 18. rokiem życia uczestniczyłem w problemach rodziców – przyznaje. – Byłem ciekaw, co robi tato, wychodząc o 6 rano i wracając dopiero po 16 godzinach. Wydawało mi się, że popija z kolegami, ale kiedyś zabrał mnie na zakupy, a tak naprawdę na maszyny. Zobaczyłem i mnie wciągnęło.

Z rodzicami i siostrami mieszkali w domu dziadków. Ale ci, kiedy wyszło na jaw, co się z ojcem dzieje, postawili ultimatum, że albo przestanie, albo ma się wyprowadzić wraz z rodziną. – Tata pracował na kopalni, kiedy narobił sporych długów. Przeprowadziliśmy się do bloku – wspomina. I wtedy ojciec przestał pić, podjął się spłacania. – Liczył na moją pomoc – mówi. – Ale ja myślałem tylko, że gdybym wygrał 10 tys., to bym mu pomógł. I grałem dalej. Dzień po wypłacie miałem 2 tys. w plecy, pożyczałem od dziadka, niby na ubrania, na wyjazd. Wziąłem pożyczkę z banku, ale odtrącają duży procent. I nagle zobaczyłem, że nie daję rady.

Któregoś wieczoru siadł do poważnej rozmowy z mamą. Rodzice dali mu 3 tys. zł na spłacenie długów. Ostrzegli, że jeśli nie przestanie, musi pójść z domu. Po półtora miesiąca znów go wciągnęło. – Było mi głupio i wstyd, nie umiałem spojrzeć im w oczy, zmarnowany, całkiem pusty – opowiada. Kiedy wreszcie się zwierzył, że ma 10 tys. długów, ojciec odmówił pomocy. „Miałeś przestrogę z mojego życia, musisz sobie radzić sam” – powiedział. Było lato. Do plecaka wrzucił dokumenty, dwie koszulki i komórkę. W pubie bezmyślnie siedział przy piwie. Jeszcze zajrzał do dziadka. – Ale on miał mnie dość – pamięta. – „Jaki ojciec, taki syn” – podsumował. Sypiałem na klatkach schodowych. I przyszedł dzień, że sprzątająca tam pani zaproponowała mi wystartowanie z innej półki. Powiedziała, żebym szedł do noclegowni. Posłuchałem jej. Prędko znalazł pracę w budowlance. Kolega i mama załatwili mu rozmowę z ks. Mirkiem Toszą. – Powitał mnie uśmiechem – pamięta. – Obiecałem, że stanę na własne nogi, że własną pracą wszystko odkręcę, przeproszę rodziców. Już zacząłem coś odkładać w banku. Nie ma średniego wykształcenia, więc znalazł pracę tylko w magazynie. Planuje skończenie technikum. W „Betlejem” zaczął intensywnie uczestniczyć w Mszach św. – Bo wierzę w Boga, w Kościół, no to i w siebie – opowiada. Na wyjazd na Maltę wujek pożyczył mu 500 zł. – Wiem, że gdybym popłynął jeszcze raz, nie otrzymałbym kolejnej szansy od osoby, która mi zaufała – mówi. – A Pan Bóg ma do ciebie zaufanie? – pytam – Do każdego ma. A my uczymy się na swoich błędach. Chciałbym szybko przeskoczyć czas, który mi uciekł.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama