Nowy numer 3/2021 Archiwum

Prawda czy większość?

O tym, co w demokracji jest ważniejsze: prawda czy większość, i jaka powinna być partia chadecka z Viktorem Orbánem rozmawia Grzegorz Górny.

Czy dostrzega Pan, że na świecie trwa obecnie swoisty kulturkampf, który Jan Paweł II nazywał wojną cywilizacji śmierci z cywilizacją miłości, a Benedykt XVI nazywa konfliktem dyktatury relatywizmu z kulturą wartości? To spór, który odbywa się głównie na płaszczyźnie kulturowej i obyczajowej, a jego stawką jest przyszły kształt cywilizacji zachodniej.
– Rzeczywiście, stawką tej walki jest przyszłość cywilizacji zachodniej. W tej kwestii politycy chrześcijańscy powinni być jednak niezwykle ostrożni. Ulubioną metodą ataku lewicy, która za cel bierze niszczenie charakteru prawicy, jest twierdzenie, że politycy chadeccy, głosząc wartości chrześcijańskie, udają klechów, leją wodę na kazaniach, a sami piją wino. I to czasem jest prawdą. Chrześcijańscy politycy muszą dysponować wystarczającą siłą duchową, by móc powiedzieć: „Tak, to prawda. Musimy się przyznać, że nie zawsze potrafimy sprostać wymaganiom, nie zawsze udaje nam się osiągnąć poprzeczkę, która wznosi się ponad nami”. Jeśli chadecy nie mają do tego odpowiedniej odwagi, to zawsze będą ginąć w ogniu krytyki, jaki rozpala lewica. Trzeba odrzucić wyobrażenie, jakoby politycy z prawicy byli lepsi od polityków z lewicy i moralnie ich przerastali. Trzeba raczej jasno powiedzieć: każdy z nas, czy to z prawicy, czy to z lewicy, jest tak samo grzeszny. Różnica polega tylko na tym, że my wiemy, iż jesteśmy grzesznikami mogącymi liczyć na ułaskawienie, i dla nas ważne jest, by grzech nazywać grzechem i szukać nań lekarstwa. Taka jest różnica między grzesznikami z prawicy a grzesznikami z lewicy, a nie to, że jeden jest lepszy od drugiego. A ponieważ każdy człowiek jest omylny i słaby, dlatego wielu tak łatwo pada ofiarą lewicowej propagandy, uważając ludzi prawicy za obłudnych, nieszczerych i fałszywych.

Jak to przenieść do polityki?
– Mówiąc, że w życiu publicznym musi istnieć poprzeczka. Że także do polityki należy przykładać miarę, która powinna mieć charakter moralny. Do tej miary musimy przykładać nasze odpowiedzi na pytania, które stawia życie. Jest z nami tak, jak ze skoczkami wzwyż – czasem przelatujemy nad poprzeczką, a czasem ją strącamy. Ale niezależnie od tego poprzeczka istnieje. Takie rozwiązanie wydaje mi się najlepszym sposobem na to, by nie dopuścić w tym świecie grzeszników do tego, przed czym przestrzega obecny Papież, czy-li do całkowitego upadku polityki, do jej zrelatywizowania. Bardzo trudno jest realizować te wartości. We-dług mnie jednak, musimy w tej rozgrywce stawać bezwarunkowo po stronie życia.

Współpraca Pal Hagyma
Rozmowa stanowi fragment wywiadu, który ukaże się w kwartalniku „Fronda” (nr 51)

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama