Nowy numer 49/2020 Archiwum

Sędziokracja

O rozpanoszonych sędziach, państwie prawników i kijach na ulicy z Januszem Kochanowskim, rzecznikiem praw obywatelskich, rozmawia Jacek Dziedzina.

Dr Janusz Bogumił Kochanowski rzecznik praw obywatelskich (od 2006 r.), były prezes Fundacji „Ius et Lex”, pracownik naukowy i dydaktyczny Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1991–1995 konsul generalny Polski w Wielkiej Brytanii.

Jacek Dziedzina: Polski Rzecznik Praw Obywatelskich nagradza amerykańskiego sędziego Sądu Najwyższego – Antonin Scalia, otrzymał tegoroczną nagrodę im. Pawła Włodkowica. Skąd taki wybór?
Janusz Kochanowski: – Ideą tej nagrody jest docenianie osób, które bronią pewnych prawd i wartości, nawet wbrew zdaniu większości. Jeżeli nagradzam czy kieruję uwagę na osoby, które występują przeciwko większości opinii, to te osoby z natury wywołują kontrowersje, a nagroda dla nich musi tę kontrowersję przypomnieć.

Sędzia Scalia wystarczająco prowokuje?
– Dla mnie osobiście ważne jest to, że w swoich orzeczeniach występuje w sprawie, która jest mi szczególnie bliska i na którą chciałem tą nagrodą zwrócić uwagę. Broni legalizmu władzy sądzenia i podziału między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Jego orzeczeniom zawsze przyświeca idea, że sędzia nie ma uprawnień do interpretacji konstytucji albo innych praw według panującej aktualnie mody, czy zgodnie ze swoim światopoglądem, lecz musi trzymać się woli ustawodawcy.
Jest wyznawcą tzw. tekstualizmu. – Jest zwolennikiem teorii, która się nazywa „original meaning”.

Czyli pierwotnego znaczenia tekstu prawnego?
– Tak. Oczywiście, chodzi o pierwotne znaczenie tekstu, które jest ugruntowane w pewnej tradycji. Jest przeciwnikiem tzw. aktywizmu sędziowskiego, która to tendencja, a nawet moda, jest obecnie panująca i dotarła także do Polski. Ja staram się jej w miarę możliwości przeciwstawiać, wywołując wielkie niezadowolenie moich wybitnych kolegów sędziów.

Nie lubi Pan sędziów?
– Sędziowie w swojej aktywnej roli przejmują rolę ustawodawcy i musimy rozstrzygnąć, co to ma wspólnego z demokracją. Istota demokracji polega na tym, że ludzie rządzą za pośrednictwem swoich przedstawicieli, którzy ponoszą za to polityczną odpowiedzialność przed suwerenem, którym jest naród. Czasem jednak okazuje się, że władza ustawodawcza przechodzi do władzy sądowniczej, która podejmuje kwestie polityczne – ale już bez odpowiedzialności politycznej. Oczywiście, że sędziowie muszą być niezawiśli, ale to nie znaczy, że mogą korzystać z przywilejów władzy politycznej. Ja sędziego Scalię traktuję jako pewien symbol, zwolennika określonej tendencji, która przeciwstawia się takim wynaturzeniom.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także