Nowy numer 47/2020 Archiwum

Szukając wspólnego języka

O tym, czym różni się życie katolików w Rosji i na Białorusi oraz o możliwości papieskiej wizyty na Białorusi z abp. Tadeuszem Kondrusiewiczem rozmawia Andrzej Grajewski.

Abp Tadeusz Kondrusiewicz W 1989 r. Jan Paweł II mianował go administratorem apostolskim diecezji mińskiej i wszystkich katolików na Białorusi. W 1991 r. został arcybiskupem i administratorem apostolskim dla katolików obrządku łacińskiego w europejskiej części Rosji, a w 2002 r. metropolitą archidiecezji Matki Bożej w Moskwie. W grudniu 2007 r. objął funkcję metropolity mińsko-mohylewskiego.

Andrzej Grajewski: Żal było wyjeżdżać z Moskwy po 16 latach pracy?
Abp Tadeusz Kondrusiewicz: – Podobnie w 1991 r., kiedy jechałem z Grodna do Moskwy, pytano mnie, czy nie żal mi opuszczać Białorusi. Służę Kościołowi i to jest moje credo. Moje odczucia w takiej sytuacji nie mają znaczenia. Idę tam, gdzie jestem posłany. W Moskwie swoją misję skończyłem, teraz myślę o nowych zadaniach.

Miał Ksiądz Arcybiskup wrażenie spełnienia, gdy opuszczał Moskwę?
– Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wiele rzeczy można było zrobić być może lepiej, ale i warunki, w których działałem, nie były proste. Z pewnością nie wszystko udało się zrobić, najważniejsze, że jednak pozostały struktury Kościoła, który odrodził się tam prawie z niebytu, po latach komunistycznych prześladowań.

To było historyczne dokonanie.
– Z pewnością powstanie diecezji jest bazą dla dalszej pracy. Nie ukrywam, że byłem dumny z tego, iż udało się nam stworzyć w Rosji prężny ruch wydawniczy. Wydanych zostało w języku rosyjskim ponad 600 tytułów podstawowej literatury religijnej, nie tylko katolickiej, ale także ważnych pozycji prawosławnych. Wreszcie działa seminarium w St. Petersburgu, które m.in. już przygotowało 45 księży pochodzących z Rosji.

Sytuacja w Mińsku jest inna?
– Zupełnie inny jest kontekst historyczny i społeczny. Kościół katolicki na Białorusi jest znacznie liczniejszy i zakorzeniony od wieków. W Rosji można mówić, że katolicka diaspora stanowi ok. 1 proc. ludności. Na Białorusi jest nas ok. 15 proc., a w niektórych regionach stanowimy znaczącą część mieszkańców. Podczas prześladowań Kościół w Rosji został praktycznie zniszczony. Na Białorusi nawet w najgorszym okresie pozostawała chociaż niewielka liczba księży i otwartych kościołów. Bardzo blisko była Litwa, gdzie sytuacja Kościoła była nieco lepsza i skąd szła do nas pomoc. Spora grupa młodzieży miała jakiś kontakt z duszpasterstwem, stąd były miejscowe powołania. Tego w Rosji nie było. Oczywiście pod jakimś względem jest trudniej. Gdy wydaje się książkę w języku rosyjskim, może liczyć ona na odbiorcę nie tylko w Rosji. Książki białoruskie rozpowszechniane są tylko tutaj i dlatego są droższe.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się