Nowy numer 25/2022 Archiwum

Dotknięcie mroku

O dramatycznej historii sprzed lat, złamaniu zmowy milczenia i o trudnych rozmowach z ubekami z Ewą Stankiewicz rozmawia Artur Bazak

Dlaczego akurat jego?
– W tym na pewno jakąś rolę odegrał Maleszka. Jeśli Pyjas zaczął się domyślać jego roli, a esbecy chcieli chronić świetnego agenta, to poszli do Pyjasa, aby go zwerbować lub po prostu wyeliminować.

Życie dopisuje kolejne rozdziały tego filmu. Lesław Maleszka przestał być etatowym redaktorem „Gazety Wyborczej”, Jan Widacki wycofał się z prac komisji ds. nacisków za rządów PiS, IPN wznawia śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Stanisława Pyjasa. Cieszy Panią taki obrót sprawy?
– Jest to dla mnie zdumiewające. Absolutnie mnie to zaskoczyło. Dotychczasowa praktyka wskazywałaby, że ludzie odpowiedzialni za realne krzywdy w tamtym systemie nie tylko są całkowicie bezkarni, ale jeszcze czerpią z tego profity. Byłam raczej przygotowana na ciosy, które – nie wątpię – jeszcze mnie dosięgną.

Udało się wam pokazać Wildsteina zupełnie inaczej, niż przedstawiają go niektóre wpływowe media. Jedna z moich znajomych po obejrzeniu filmu powiedziała: „Boże, ten Wildstein to nie jest wcale taki oszołom, jak mi się wydawało”.
– Ja nigdy nie postrzegałam Wildsteina jako takiego człowieka. To media zrobiły z niego oszołoma, który poświęca życie jednej sprawie; żeby zemścić się na esbekach. A on próbuje tylko zaprowadzić jakiś elementarny ład moralny w tym kraju i za to obrywa. To jest walka na noże. Nikt nie przebiera w środkach, a przyprawienie komuś gęby oszołoma jest jednym z narzędzi dyskredytowania człowieka.

Czy nie czuje Pani, że zabieranie się za taką historię to opowiedzenie się po jednej ze stron ostrego sporu politycznego? Czy film „Trzech kumpli” to kolejny głos w sporze o lustrację, dekomunizację?
– To film o przyjaźni, prawdzie i wolności. O pewnych nienaruszalnych granicach, których przekraczać nie wolno pod żadnym pozorem. Konsekwencje polityczne to rzeczy, na które ja nie mam żadnego wpływu. Ja myślałam raczej w kategoriach artystycznych. Zastanawiałam się, czy to w ogóle zostanie wyemitowane i czy z tego wyżyję (śmiech).

„Trzech kumpli” to według Pani zapowiedzi pierwsza część większej serii dokumentalnej. Proszę coś więcej o tym powiedzieć. O czym będą opowiadać kolejne odcinki cyklu „Osaczeni”?
– To będzie serial dokumentalny, składający się z siedmiu odcinków. Dwa będą poświęcone esbekom. Dwa kolejne Lesławowi Maleszce. Jeden Stanisławowi Pietraszce – człowiekowi, który jako ostatni widział Pyjasa i zginął w dziwnych, niewyjaśnionych okolicznościach. Kolejny odcinek będzie o Jarosławie Reszczyńskim, agencie SB, który jest wykładowcą prawa na UJ, a wówczas dokonał prowokacji, w wyniku której zwerbowano Maleszkę. Jeden odcinek poświęcimy Wildsteinowi.

Czy po sukcesie filmu „Trzech kumpli” posypały się jakieś propozycje? Otworzyły się drzwi do wielkiej kariery?
– Jest nawet wprost przeciwnie. Wiele drzwi zostało przede mną zamkniętych.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama