Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dotknięcie mroku

O dramatycznej historii sprzed lat, złamaniu zmowy milczenia i o trudnych rozmowach z ubekami z Ewą Stankiewicz rozmawia Artur Bazak

Artur Bazak: Dlaczego postanowiła Pani zrobić film akurat o sprawie Pyjasa? Przecież podobnych historii było sporo. Wystarczy wymienić zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki czy Grzegorza Przemyka.
Ewa Stankiewicz: – Gdyby chodziło tylko o zbrodnię komunistyczną, zajęłabym się raczej tym, co nie zostało jeszcze wydobyte na światło dzienne. O Pyjasie powstało już przecież kilka filmów. Mnie zainteresowała przede wszystkim przyjaźń trójki osób – Stanisława Pyjasa, Lesława Maleszki i Bronisława Wildsteina. Poprzez tę dramatyczną historię trzech przyjaciół, z których jeden został zamordowany, drugi zdradził, a trzeci do dzisiaj walczy o prawdę, mogę pokazać kawałek najnowszej historii Polski. Film „Trzech kumpli” jest też swoistym głosem sprzeciwu wobec tej rzeczywistości, w której żyjemy. Gdzie wielu byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL ma się dobrze. Więcej, są grupą uprzywilejowaną. A fakt, że archiwa są wciąż zamknięte albo niedostępne, powoduje, że związki oficerów i ich agentów przetrwały do dzisiaj. Nasz film pokazuje tylko mały wycinek tej przerażającej rzeczywistości.

Ważną część filmu stanowią wywiady. Domyślam się, że to były bardzo trudne rozmowy. Zwłaszcza z Lesławem Maleszką i byłymi esbekami.
– (długie milczenie) Tak… Nie ma sensu robienie czegoś, co nie byłoby ważne. Dotknięcie świata Maleszki i byłych oficerów SB było jakimś kosztem tego działania, bardzo trudnym doświadczeniem i bardzo to przeżyłam.

Maleszka łatwo zgodził się na udział w takim filmie?
– Nie. Stwierdził, że przed kamerą nie wystąpi. Powiedział, że nawet gdyby chciał, to nie może. Ale spotkanie – proszę bardzo.

Co miał na myśli, mówiąc, że nawet gdyby chciał, to nie może?
– Kilka razy sugerował, że nie tylko od niego to zależy. Nie wiem, kto mu zakazywał i kto jest panem jego życia. Ale spotkał się w końcu ze mną.

Jarosław Potasz, dyrektor ds. produkcji programów TVN, powiedział w wywiadzie dla GW, 2.07.2008: „Chcieliśmy, żeby autorki wyeksploatowały to, czego do tej pory nie udało się osiągnąć – złamać zmowę milczenia ubeków. Bo zdobycie ich wypowiedzi czasem graniczy z cudem”.
– To jest trochę jak dotknięcie mroku. Akurat ci esbecy, z którymi udało nam się porozmawiać, mają „ludzką twarz”, choćby przez to, że cokolwiek mówią. Przecież nikt ich nie zmuszał do tych rozmów. Śmierć Pyjasa zrobiła na nich wrażenie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama