GN 30/2021 Archiwum

Papież dawał nam wycisk

Z Enrico Marinellim, "aniołem stróżem" Jana Pawła II, o Papieżu śpiącym na ziemi i szusującym na nartach rozmawia Marcin Jakimowicz.

Podobno towarzyszący mu policjanci dostawali niezłej zadyszki?
– Tak. Dał nam niezły wycisk. Szedł wolno, miarowo, ale niestety rzadko odpoczywał. Gdy na chwilę zatrzymywał się, by odsapnąć, ledwo łapaliśmy oddech, wznosiliśmy oczy ku niebu i modliliśmy się, by ta chwila trwała jak najdłużej…

Papież polubił kanapki, które przygotowywała Pana żona…
– Sytuacja była taka: szliśmy na jakiś wysoki szczyt, Papież wiedział, że nie ma jedzenia, ale oznajmił nam, że koniecznie musi wejść na samą górę. Co było robić? Ksiądz Stanisław Dziwisz podszedł do mnie i dyskretnie zapytał: Nie ma pan niczego do jedzenia? Mam kanapki od żony – powiedziałem i wręczyłem mu bułki. Był w nich oryginalny ser z mojej rodzinnej miejscowości. Papież zjadł, a potem powiedział: Bardzo dobry ser. Z gór? Odpowiedziałem: Tak!

Pod koniec jednego z męczących dni wspinaczki Papież podszedł do Pana, zdjął czapkę i ukłonił się: „Dziękuję, nie zasłużyłem sobie na to”. Co czuł w takiej chwili włoski policjant?
– Zaniemówiłem. Co ja biedaczek mogłem w takiej chwili myśleć? Zdumiałem się wielką pokorą tego człowieka. Dla mnie było to potwierdzenie, że ten Papież nie chce stać na piedestale, nie szuka okazji, by pokazać, jakim jest autorytetem. Stałem przed człowiekiem bardzo pokornym. Powiedział, że naprawdę nie zasługuje na tak wiele uwagi, jaką my poświęcaliśmy. Dla mnie był to rodzaj nagrody. Poczułem, że mogę być pożyteczny dla tego wielkiego człowieka.

Podobno w czasie jednej z wypraw zauważył Pan, że Jan Paweł II śpi na gołej ziemi?
– Tak. To mnie zdumiało. Było to na początku mojej służby. Papież spał na ziemi przykryty zwykłym wojskowym kocem. Długo go przekonywaliśmy, by zaczął spać na składanym, polowym łóżku. W końcu się zgodził. Zauważyłem od razu, że on nie wyjeżdżał w góry tylko po to, by wypocząć. Nie! On tam nieustannie się modlił, pościł, a nawet umartwiał…

Na co dzień zrywał się o 5.30, a na urlopie?
– Oj, tak samo…

To sobie przy nim nie pospaliście…
– My wstawaliśmy trochę później (śmiech). Pewnego razu przestawiliśmy mu nawet dla żartów wskazówki zegarka, ale zorientował się i powiedział: Nastawcie tak, jak było (śmiech).

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także