Nowy numer 43/2020 Archiwum

Silne i delikatne

O kobiecej wrażliwości, męskiej kolacji i niechęci do poświęceń z Salomeą Szymik, Bożeną Szymik-Iwanecką i Marysią Iwanecką rozmawia Szymon Babuchowski

Szymon Babuchowski: Kto rządzi w rodzinie?
Bożena Szymik-Iwanecka: – U nas każdy ma swoją działkę. Są zakresy, w których rządzi babcia, np. kuchnia, zajęcia domowe. Są rewiry, w których władzę sprawuje mąż, chociażby finanse. Natomiast jeśli chodzi o zarządzanie czasem, planowanie, to muszę powiedzieć, że ja gram pierwsze skrzypce…

Gdzie jest miejsce kobiety w domu? Niektórzy mówią złośliwie, że w kuchni…
Salomea Szymik: – Wszędzie.
Bożena: – Od piwnicy po strych.
Salomea: – I także na zewnątrz: od ogrodu po garaż, od szkoły po kościół, od kuchni po salę balową… Nie ma takiej dziedziny, w której kobieta nie byłaby ważna.

Chwileczkę, to gdzie w takim razie jest miejsce dla mężczyzny?
Bożena: – Też wszędzie.
Salomea: – Skoro ona jest z jego żebra, to on jest tuż obok. Oczywiście każde ma predyspozycje do czegoś innego – można się wtedy dzielić zajęciami.
Bożena: – Wiadomo, że jeśli guzik się urwie, to zwykle ja go przyszywam, i jeśli auto się zepsuje, to zajmuje się tym mąż. Ale poza tym to nie ma większych podziałów…

Może dzielicie się pracą w kuchni? Są takie dni, w które mąż gotuje?
Salomea: – Ja tego nie widziałam w całym moim długim życiu (śmiech). Nie spotkało mnie to w moim małżeństwie i teraz tego też nie widzę. Poprzynosić wszystko ze sklepu, to owszem. Ale konkretną robotę to już babcia sama musi wykonać…
Bożena: – Mąż potrafi za to zrobić męską kolację.
Salomea: – Tak, zamówić pizzę, zapłacić i mieć z głowy (śmiech). Chociaż trzeba przyznać, że jest wtedy wielka radość w rodzinie.
Bożena: – Ale jak chłopcy byli mali, a ja chodziłam na dyżury do szpitala, to mówili nieraz, że była męska kolacja. „Tata powyciągał wszystko, co było w lodówce, na stół i jedliśmy”. Może właśnie rolą kobiety jest nadanie temu jakiegoś kształtu, wysublimowania. Nie tylko ugotować, ale także ładnie podać.
Salomea: – Ta kobiecość przejawia się w małych niuansach. W cieple, które kobieta wnosi, w umiejętności godzenia różnych pokoleń.

Jak wyglądałby dom bez kobiety? Wyobrażają sobie Panie w ogóle taki dom?
Salomea: (cisza)
Bożena: (cisza)
Marysia Iwanecka: – Ja sobie wyobrażam. Byłoby smutno i brudno.

A jaką rolę odgrywa kobieta w życiu duchowym rodziny?
Salomea: – Kobieta może być przewodnikiem po sprawach religijnych. Ważne jest jednak, jak to robi. Nachalność, rygor nie przynoszą tutaj efektu. Wychowanie religijne powinno się dokonywać delikatnie, w domowej otoczce, w cieple, ale przede wszystkim – przez przykład życia.

Skąd Panie czerpią takie wzory?
Bożena: – Mamy w rodzinie tradycje pojmowania kobiecości, przekazane przez babcię Luizę, której nie znamy i nie pamiętamy, bo zmarła, kiedy moja Mama miała roczek, ale opowieści o niej są bardzo żywe w naszej rodzinie. Ja osobiście mam przed oczami obraz kobiety mężnej, ale jednocześnie bardzo subtelnej.
Salomea: – Chociaż jej nie pamiętam, to znam ją dobrze z opowiadań, bo długo żyli Babcia, Dziadek i jej siostry. Była zawsze punktem odniesienia, mówiono: Mama by to zrobiła tak, Mama powiedziałaby tak

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama