Nowy numer 2/2021 Archiwum

Stuhr w Wenecji

O miejscu wiary w filmie z Jerzym Stuhrem, laureatem katolickiej nagrody im. Roberta Bressona przyznanej na tegoroczny Festiwalu Filmowym w Wenecji, rozmawia Barbara Gruszka-Zych

We włoskim dzienniku „La Republicca” recenzentka, omawiając pokazany w Wenecji film Krzysztofa Zanussiego, stwierdziła: „Dla wierzących nie ma miejsca w świecie filmu”.
– To jej opinia, ale my, zajmujący się filmem, przeczuwamy, w którą stronę idzie kino. Aktualnie mam w rękach dwa scenariusze młodych włoskich reżyserów, dotyczące właśnie poszukiwania wiary. Jeden, w którym zagram jedną z głównych ról, opisuje życie chłopców wstępujących do nowicjatu. Jedyną rolą mówioną jest właśnie moja, gram ojca nauczyciela. Ci młodzi zmagają się z wypracowaniem postawy posłuszeństwa wobec przełożonych, walczą z młodą naturą i wreszcie znajdują wiarę, albo jej nie znajdują, i uciekają. Piękny scenariusz... Zdjęcia zaczniemy wiosną przyszłego roku.

Co to znaczy być reżyserem?
– Być reżyserem to wymyślać świat, a aktorem – to go przeżyć.

Powtarza Pan, że Wenecja to Pana miasto magiczne.
– Aż dziwne, ale to się nawet wczoraj potwierdziło. Od dwóch miesięcy ekipa włoskich dokumentalistów kręci duży film o moim życiu. I właśnie wczoraj producent zdecydował, żeby premiera odbyła się właśnie w Wenecji, w marcu przyszłego roku. Będą jej towarzyszyć dwa filmy Krzysztofa Kieślowskiego, w których gram główną rolę. Wenecja to pierwsze miasto, do którego wyjechałem zza żelaznej kurtyny jako stypendysta, student krakowskiej szkoły teatralnej. Tu zaczęła się moja międzynarodowa kariera filmowa – na Festiwalu Weneckim w 1997 r. Tu ciągle powracam, tak jak w 1999 r. z drugim moim filmem. Tu wczoraj dostałem nagrodę. Ta przygoda nigdy się nie kończy. Gdzie bym przypuszczał, że zwiążę się z tym miastem, którego właściwie nie ma, niepowtarzalnym, od początku wymyślonym, tak jak moje filmy...

Co jest dla Pana najważniejsze?
– Utrzymanie tej samej, intensywnej siły kontaktu z ludźmi, bo widzę, że przychodzi mi to coraz trudniej. Trochę tak jak w filmie „Persona non grata” Krzysztofa Zanussiego. Jego bohater dostrzega, że świat rządzi się już innymi prawami. On już nie chce w tym wszystkim uczestniczyć. Ja jeszcze chcę. Nadal próbuję znaleźć sposób na współżycie ze światem i opisanie go.

Jerzy Stuhr
jest jednym z najbardziej wszechstronnych aktorów polskiego filmu i teatru. Wyreżyserował też kilka filmów, za które zdobywał nagrody w kraju i za granicą. Jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej. W 2002 r. po raz drugi został rektorem krakowskiej PWST. 7 września w Wenecji otrzymał katolicką nagrodę im. R. Bressona, przyznawaną przez kilkanaście katolickich instytucji, w tym Papieską Radę ds. Kultury.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także