Nowy numer 3/2021 Archiwum

Może na nas liczyć

Z bp. Gerhardem Ludwigiem Müllerem, ordynariuszem Ratyzbony, o bawarskich korzeniach Benedykta XVI rozmawia Andrzej Grajewski

Przed wyjazdem do Rzymu i rozpoczęciem pracy w Kurii Rzymskiej, kard. Ratzinger, żegnając się w Monachium, powiedział, że pozostanie Bawarczykiem. Co jest specyficznego w bawarskich korzeniach nowego Papieża.
– Każdy człowiek jest kształtowany przez swoje pochodzenie, język, krajobraz i kulturę, w jakiej żyje. Korzenie bawarskie są solidne i bogate. Niestety, w świecie funkcjonuje bardzo prymitywny stereotyp Bawarczyka. To ktoś, kto obowiązkowo chodzi w krótkich skórzanych spodenkach, no i oczywiście pije mnóstwo piwa przy każdej okazji. Ma to jednak niewiele wspólnego z prawdą. Bawaria jest regionem o jednej z najstarszych kultur chrześcijańskich w Europie. Powiedziałbym nawet, że poza Włochami nie ma w Europie drugiego obszaru o tak spójnej kulturze jak Bawaria. To także wyjątkowe nabożeństwo do Maryi, której kult w Bawarii jest bardzo silny. Cechą tej kultury jest także identyfikacja Bawarczyk-katolik, która w Niemczech, w takiej postaci, nigdzie indziej nie występuje. To przypomina trochę Polskę, gdzie katolicyzm jest rozumiany jako podstawowy element narodowej tożsamości i kultury. Bawaria ma ważny wkład w światowe dziedzictwo kulturowe. W Ratyzbonie powstała pierwsza na świecie uczelnia muzyki kościelnej, której tradycje kontynuowane są do dnia dzisiejszego, a chór chłopięcy z Ratyzbony jest znany na całym świecie. W tym dziedzictwie wzrastał Benedykt XVI i jest w nim silnie zakorzeniony. W Ratyzbonie stoi jego dom, na miejscowym cmentarzu pochowani są rodzice oraz siostra. U nas nadal mieszka jego brat. Tak więc związki Benedykta XVI z Bawarią są silne.

Czego Ksiądz Biskup osobiście oczekuje od nowego Papieża?
– Nie mam żadnych osobistych oczekiwań pod jego adresem. Benedykt XVI ma pełną świadomość pełnionego urzędu i jego osobowość mówi mu, co jest dobre i właściwe dla Kościoła. Ludzie, którzy kochają Kościół, mają także świadomość, że był on przyjacielem wielkiego Jana Pawła II i wierzą, że Benedykt XVI będzie kształtował przyszłość Kościoła w duchu tamtego pontyfikatu. Jak powiedziałem, nie oczekuję od niego niczego, za to on może oczekiwać od nas pełnego wsparcia, zawierzenia i solidarności. On nas prowadzi, a naszym zadaniem jest pomagać mu w tej pasterskiej misji. Jestem głęboko przekonany, że w stu procentach Benedykt XVI może na nas polegać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się